Niektórzy na nowo uczą się chodzić, inni mówić. Są pacjenci, którzy nie potrafią zrobić zakupów albo mają problemy z równowagą. Łączy ich to, że przeszli udar. I choć trudno w to uwierzyć, w wielu przypadkach część z nich może normalnie wrócić do pracy. Ważna jest tylko szybka i odpowiednia rehabilitacja.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem najważniejsze informacje z Poznania? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Co roku z udarem musi się zmierzyć od 6 do 7 tys. mieszkańców Wielkopolski. Nie wchodząc w szczegóły medyczne, jest to uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego, czyli swoistego centrum, które zawiaduje wszystkimi naszymi funkcjami, np. mową czy chodzeniem. Dlatego po udarze wielu rzeczy pacjenci muszą uczyć się od nowa. Ale udar to nie wyrok.

Trzeba obudzić to, co można

- Z jednej strony w wyniku udaru, bez względu na to czy krwotocznego, czy niedokrwiennego, coś tracimy bezpowrotnie. Ale z drugiej, musimy wykorzystać potencjał, który nam pozostał. W ten sposób otwiera się szansa przed pacjentami, by wrócić do aktywności sprzed udaru - mówi prof. Przemysław Lisiński, kierownik Kliniki Rehabilitacji w poznańskim szpitalu im. W. Degi.

Te słowa nabierają znaczenia, gdy uświadomimy sobie, że w powszechnej opinii człowiek korzysta tylko z niewielkiego procentu możliwości, które daje nasz układ nerwowy.

- Nie chcę mówić, czy to jest 10, 20 czy 50 proc. Ale nasze doświadczenia kliniczne świadczą o tym, że mamy olbrzymi potencjał do obudzenia. Czasami nie zdajemy sobie sprawy, że wiele rzeczy możemy zrealizować inaczej niż to sobie wyobrażaliśmy przed udarem - wskazuje prof. Lisiński.

Ale obudzić coś w człowieku po udarze można tylko wtedy, gdy jest odpowiednia rehabilitacja. Ortopedyczno-Rehabilitacyjny Szpital Kliniczny im. Wiktora Degi pozyskał właśnie ponad 10 mln zł z Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego 2014-2020 na pomoc pacjentom z tego typu schorzeniami.

To nie jest jak wyrwanie zęba

Jak taka pomoc wygląda w praktyce? Człowiek po udarze trafia np. na oddział intensywnej terapii. Gdy zostaje już uratowany, w ciągu ok. dwóch tygodni po jego opuszczeniu powinien mieć przeprowadzoną tzw. rehabilitację wczesną.

- To jest ten ważny okres, kiedy u pacjentów zakończył się czas ostrej fazy udaru - zwraca uwagę dyr. szpitala Przemysław Daroszewski. I dodaje obrazowo: - Uratowaliśmy pacjenta, porusza się on mniej lub bardziej, ale teraz powinniśmy pomóc mu wrócić do normalnego życia, samodzielności, a także do pracy.

I to jest tzw. wtórna rehabilitacja. I w tym momencie zaczyna się unijny projekt.

- Rehabilitacja po udarze to nie jest jak wyrwanie zęba czy wycięcie wyrostka robaczkowego, gdy po zabiegu wszystko wraca do normy. To długotrwały proces, którego nie da się wyliczyć w tygodniach czy miesiącach. Czasem trwa dożywotnio. Bo to jest ciągła walka o podniesienie funkcjonalności chorego w wielu sferach, np. ruchu czy mowy, a nawet mówimy o relacjach rodzinnych czy społecznych i zawodowych - mówi prof. Lisiński.

Kiedyś płaciły zakłady

Dzięki unijnemu projektowi zostanie też odnowiony oddział rehabilitacyjny, gdzie trafi nowy sprzęt medyczny.

- Będą nowoczesne sale z łazienkami, choć nie mamy takich warunków, by były one jednoosobowe. Łącznie dysponować będziemy 23 łóżkami. W ciągu trzech lat chcemy pomóc ponad tysiącu pacjentom i takiej samej liczbie opiekunów - mówi dyr. Daroszewski. - Podstawą będą trzytygodniowe turnusy w naszym szpitalu. Będą one kontynuowane w formie zdalnej online. Paradoksalnie koronawirus nauczył nas, że nie wszystko musimy robić twarzą w twarz. Zostanie stworzone specjalne oprogramowanie z nagraniami zawierającymi indywidualny instruktaż dla pacjentów. Wierzę, że dzięki temu określona grupa osób wróci do pracy - wskazuje dyrektor. I nawiązuje do lat 50. i 60., gdy prof. Dega stworzył tu rehabilitację przemysłową.

Na oddział trafiały wtedy osoby z różnymi urazami, które pracowały np. przy tokarkach czy frezarkach. Ówczesne zakłady jak HCP, ZNTK czy Pomet finansowały tę rehabilitację, bo zależało im na powrocie pracowników. - Oczywiście wyglądało to zupełnie inaczej niż teraz, ale warto do tego nawiązać - podkreśla dyr. Daroszewski.

Dziś rzadsze są typowe urazy, które kiedyś były zmorą wielkich zakładów pracy. Za to m.in. udary są jednym z cywilizacyjnych wyzwań.

Uczymy się chodzić

Oddział nie tylko zostanie zmodernizowany, ale i kupiony będzie nowoczesny sprzęt. Pacjenci skorzystają np. z bieżni działającej w oparciu o wzrokowe sprzężenie zwrotne.

- Chorzy po udarze nie w takim samym stopniu wykorzystują np. lewą, jak i prawą stronę swojego ciała. I dotyczy to choćby nóg czy rąk. Sygnał wzrokowy i komunikat dźwiękowy na takiej bieżni poinformują m.in. o za krótkim wykroku, nieprawidłowej szybkości czy długości pokonywanego dystansu. Na takiej bieżni chory ponownie wyczuje swoje ciało - podkreśla prof. Lisiński. Po udarze ludzie często tracą zdolność rozpoznawania stron, ruchów, kierunków. W tym bieżnia też im pomoże.

Inny poważny problem to zaburzenia równowagi. - Na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale często urazy stawu skokowego czy kolanowego, a także różne skręcenia wynikają z tego, że nie panujemy nad stabilnością. Będzie więc specjalna platforma balansowa. Wykorzystamy też gry internetowe i wirtualną rzeczywistość - wskazuje profesor.

W planie są też terapie zajęciowe dostosowane do aktywności chorych. Ale inaczej trzeba pracować z pacjentem, który chce wrócić do pracy umysłowej, a inaczej do pracy fizycznej. W tego rodzaju rehabilitacji wagę ma także wykształcenie.

- Na zajęciach odtworzymy realne sytuacje z życia wzięte. Jak zrobić zakupy? Jak poradzić sobie przy kasie czy wypłacić pieniądze z bankomatu? Jak załatwić sprawę w urzędzie? To tylko niektóre przykłady - mówi prof. Lisiński. - Jeśli trzeba, będziemy też uczyć pisania i czytania, pomogą logopedzi i psychologowie - podsumowuje profesor.

Pieniądze trzeba zdobywać, gdzie się da

To już szósty projekt unijny realizowany przez szpital im. Degi. Najgłośniej było  w Wielkopolsce o turnusach rehabilitacyjnych dla osób z mózgowym prażeniem dziecięcym od 5 do 21. roku życia.

- To w pewnym sensie projekt unikatowy w skali kraju. Bo nie tylko leczymy pacjentów na miejscu, ale zapewnione jest również szkolenie fizjoterapeutów opiekujących się pacjentami w miejscu zamieszkania czy psychologów. Zwracane są też koszty dojazdu czy hotelu dla rodzin, które przyjeżdżają z innych miast Wielkopolski, a są położone dalej niż 30 km od Poznania. Dziś już wiemy, że będziemy chcieli ten projekt kontynuować - mówi dyr. Daroszewski. I przyznaje, że dzisiaj trzeba szukać pieniędzy dla szpitala z wielu źródeł.

Najważniejszym jest oczywiście Narodowy Fundusz Zdrowia, drugim dodatkowe ubezpieczenia, a trzecim właśnie projekty unijne.

- To dzięki tym ostatnim możemy często zorganizować bardziej niszowe przedsięwzięcia, na które często nie mamy już pieniędzy w budżecie - zwraca uwagę dyrektor.

Dofinansowanie na pomoc dla chorych po udarach otrzymały również: szpital w Koninie (7,4 mln zł z WRPO), szpital w Wyrzysku oraz ZOZ w Kępnie (po ok. 2,1 mln zł), szpital we Wrześni oraz spółka Rodamed w Turku (po ok. 2 mln zł), a także ZOZ w Szamotułach (1,5 mln zł).

Pomoc dla przedsiębiorców

Sporo wielkopolskich firm ma teraz problem z utrzymaniem miejsc pracy. Ruszyła strona internetowa, gdzie można teraz znaleźć informacje, w jaki sposób uzyskać pomoc w Wielkopolsce.

Niezależnie od rządowej tarczy antykryzysowej, również samorząd województwa wielkopolskiego uruchomił zarządzane przez siebie środki, m.in. z UE w ramach WRPO 2014+. Są pożyczki płynnościowe, poręczenia, a już wkrótce dojdą dotacje na kapitał obrotowy. Oferta jest skierowana do mikro, małych i średnich przedsiębiorców z Wielkopolski dotkniętych skutkami epidemii COVID-19.

Aby ułatwić przedsiębiorcom otrzymanie pomocy unijnej, powstała strona wsparcie.wielkopolskie.pl , na której są kompleksowe informacje o warunkach i wymaganiach związanych z otrzymaniem pomocy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem