Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem najważniejsze informacje z Poznania? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Na demonstracji "Solidarność z Białorusią" na placu Mickiewicza było ponad sto osób. Mieli ze sobą biało-czerwone flagi Białorusi - te, których używa opozycja, ale których nie uznaje władza. I historyczne godła swojego kraju, z których zrezygnował prezydent Aleksander Łukaszenka. 

Demonstranci mieli ze sobą plakaty z hasłami: "Uwolnić więźniów politycznych", "Nie mój prezydent", "Dyktatura". Mieli też koszulki z napisami: "Psychoza 3 proc.". 3 proc. - tylu Białorusinów, według opozycji, tak naprawdę popiera Łukaszenkę. Jak mówili nam w piątek demonstranci, za noszenie takich koszulek można na Białorusi trafić do więzienia. "Ja 97 proc." - takim zdaniem kończą się w mediach społecznościowych posty ludzi przeciwnych reżimowi. W geście solidarności z białoruskimi przyjaciółmi na plac Mickiewicza przyszli też Ukraińcy, mieli plakat z wizerunkiem Łukaszenki, drutem kolczastym i nawiązującym do powieści George'a Orwella napisem: "1984-2020".

Wybory na Białorusi, w Poznaniu żądają wolności

Na Białorusi trwa teraz kampania prezydencka. Coraz więcej osób trafia za kratki. Piątek 3 lipca to na Białorusi oficjalny Dzień Niepodległości Białorusi. Dlatego tego dnia Białorusini spotkali się na placu Mickiewicza, żeby wesprzeć swoich rodaków w kraju, zażądać wolnych i demokratycznych wyborów na Białorusi i uwolnienia wszystkich więźniów politycznych, którzy są teraz przetrzymywani przez reżim niezgodnie z prawem.

- Chcemy wam bardzo podziękować za to, że dziś tu jesteście. Białorusini mają już dość tych prawie 30 lat dyktatury. Widzimy agonię tego reżimu, on nie ma już żadnych zasobów. Polska już ma za sobą ten czas. Wy, którzy w 1956 roku walczyliście o chleb, macie to już za sobą. Dziś jesteśmy tu, żeby wesprzeć Białorusinów, żeby przypomnieć wszystkim, że jest takie państwo, taki sąsiad na wschodzie, z którym mamy wspólną historię - mówił Stefan Hlushakou, Białorusin, który mieszka i pracuje w Poznaniu. - Musimy uwierzyć we własne siły. Musimy coś zmienić, zanim przyjdzie kolejne pokolenie. Ja mam 25 lat i nie pamiętam Białorusi, kiedy prezydentem był ktoś inny niż Łukaszenka. Nie chcę umierać z tym człowiekiem. To nie mój prezydent.

Zebrany na placu Mickiewicza tłum: "Run, run, tarakan!" (tak na Białorusi opozycja nazywa Łukaszenkę)

Jeden z demonstrantów: "Sasza! Nie jesteś moim prezydentem! Idź precz!".

W Polsce może być tak samo, jak na Białorusi

Łukasz z poznańskiej Federacji Anarchistycznej: - Od lat wspieramy sprawę Białorusi. Wiemy, co tam się dzieje od lat. Kolejni ludzie związani ze środowiskiem anarchistycznym i antyfaszystowskim lądują w więzieniach. Powinniśmy o nich pamiętać. Mówicie, że to ostatnia dyktatura w Europie. Ale zdajemy sobie sprawę z tego, że w Polsce sytuacja też wcale nie jest kolorowa. Łukaszenka wykorzystuje koronawirusa, żeby utrzymać władzę. Narazi ludzi na zachorowania i śmierć, żeby utrzymać władzę. W Polsce też zrobią wszystko, żeby przy władzy pozostać.

- Chcę wyrazić swoją solidarność z Białorusinami. Bardzo serdecznie prosimy władze Białorusi, żeby uwolniły osoby, które pokojowo walczą z reżimem. To są pokojowe pikiety i demonstracje. Takie, jak ta dzisiaj w Poznaniu. Bardzo się cieszę, że mogę tu być dzisiaj z wami - mówił Jędrzej Jakubowski, który był w piątek na demonstracji.

Tłum: "Wolna Białoruś bez dyktatury!".

Wybory prezydenckie na Białorusi odbędą się 9 sierpnia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.