Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem najważniejsze informacje z Poznania? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Około 100 osób przyszło w poniedziałek na pl. Mickiewicza, by dzień po sfałszowanych wyborach i krwawo tłumionych protestach, pokazać solidarność z narodem białoruskim. 

- Wczoraj władza Łukaszenki dokonała gwałtu na narodzie białoruskim. Ale tu, w Poznaniu deklarujemy wam, że nasze społeczeństwo się budzi. Bo gdy naród jest gwałcony, mamy prawo się bronić - mówił Stefan Hłuszakou, Białorusin, który od ośmiu lat mieszka w Poznaniu.

Głos mu się łamał wielokrotnie, nie ukywał też także łez. Ale poznaniacy, którzy przyszli pod Krzyże, dodawali mu otuchy: - Żywie Biełaruś! - skandowali. 

My też uciekaliśmy przez ZOMO

Hłuszakou zorganizował demonstrację razem ze swoją dziewczyną. Ksienija Tarasiewicz przyjechała do Poznania trzy miesiące temu i też przeżywa to, co dzieje się w jej kraju.

- Wczoraj kilkaset osób nie mogło oddać głosu w ambasadzie białoruskiej w Warszawie. Strażnicy tłumaczyli to COVID-em. Wszyscy wiemy, że władza bała się niekorzystnych dla siebie wyników - mówiła Tarasiewicz. I przekonywała, że nikt na Białorusi nie wierzy w to, że Łukaszenka zdobył prawie 80 proc. głosów i wygrał wybory. - Według niezależnych źródeł to Swiatłana Cichanouska uzyskała ponad 70 proc. głosów i wygrała. Oficjalne wyniki to jest hańba! - mówiła Tarasiewicz. 

- Hańba! - odkrzyknęli poznaniacy. 

Mieszkańcy miasta nie żałowali słów wsparcia dla mieszkających u nas Białorusinów. 

- Będziemy z wami do końca. Ile będzie trzeba - przekonywał jeden z mężczyzn. A drugi przypomniał, jak to prawie 40 lat temu na tym samym placu Mickiewicza ZOMO pałowało demonstrantów. - Ja też dostałem przez plecy. Rozumiem, co teraz przeżywacie - dodawał kolejny.

Białorusini zaintonowali wtedy okrzyk: - Solidarność!  

Poznań wam pomoże! 

Wśród manifestujących był m.in. radny Marek Sternalski, szef klubu Koalicji Obywatelskiej w radzie miasta. - Byłem na Białorusi kilkanaście razy. Spotykałem się z rodzinami opozycjonistów, których władza zamykała w więzieniach. Mam dzisiaj te zatroskane twarze przed oczami - opowiadał Sternalski. 

Przypomniał wizytę na Białorusi z 11 września 2011 roku. Wtedy to doszło do zamachu w metrze w Mińsku. - Pamiętam, jak opozycjoniści bali się, że władza przypisze ten zamach właśnie im. Sytuacja tam od kilkunastu lat jest bardzo zła. Dlatego dzisiaj czuję potrzebę, by pokazać swoją solidarność całej Białorusi - mówił Sternalski. 

Zachęcał wszystkich Białorusinów, którzy mieszkają w Poznaniu, by się organizowali. Przed laty działało w stolicy Wielkopolski Centrum Białoruskie. - Dzisiaj warto do tego wrócić. Poznań wam pomoże - mówił radny. 

Na zakończenie odegrano "Mury" Jacka Kaczmarskiego w wersji białoruskiej. Z pl. Mickiewicza pochód przeszedł na pl. Wolności, gdzie demonstracja połączyła się z ludźmi, którzy manifestowali dzisiaj wsparcie dla osób LGBT. Nikogo nie wystraszył nawet ulewny deszcz i burza. - Żywie Biełaruś! - niosło się przez Poznań. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.