Przejęta sytuacją w swej ojczyźnie studentka aktorstwa Wiktoria Martinowicz odczytała wiersz, a reszta zebranych w milczeniu i ubrana na biało protestowała przeciw przemocy stosowanej na Białorusi wobec jej mieszkańców pragnących wolności
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem najważniejsze informacje z Poznania? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Kilkaset osób zjawiło się na poznańskim deptaku, by wesprzeć protesty na Białorusi po ewidentnym sfałszowaniu tamtejszych wyborów. Miał je, według oficjalnych komunikatów, wygrać jakoby Aleksandr Łukaszenka, a nie popierana powszechnie Swiatłana Cichanouska, która po ogłoszeniu wyników wyjechała z kraju. Deklaruje jednak chęć objęcia przywództwa wolnej Białorusi.

Tak jawne i bezczelne fałszerstwo wywołało w tym kraju falę protestów, na które agresywnie reagują jednostki białoruskich sił specjalnych i OMON. Są ofiary śmiertelne, są aresztowani ludzie.

Manifestujący utworzyli w Poznaniu łańcuch stojących obok siebie, ubranych na biało ludzi, co nawiązuje do podobnych protestów na Białorusi. W ten sposób, z kwiatami w rękach, zwłaszcza kobiety protestują tam przeciwko przemocy i sfałszowaniu wyniku wyborów prezydenckich.

Biały tłum z kwiatami dla Białorusi

W Poznaniu ludzie ustawili się od pomnika Starego Marycha aż po ulicę Kwiatową. Ubrali się na biało, przynieśli białe kwiaty. Stali w milczeniu, tak jak apelowali organizatorzy. Ciszę przerywały przemówienia oraz recytacje wierszy - swój utwór odczytała Wiktoria Martinowicz, studiująca aktorstwo w Poznaniu. Jak mówi, zależy jej na tym, aby Aleksandr Łukaszenka odszedł i aby skończyła się rosyjska okupacja kraju.

Wiktoria pochodzi z Grodna, ale mieszkała kilka lat na Krymie, który zajęły wojska rosyjskie. Ma też kuzynkę w Donbasie, gdzie od lat toczy się wojna. Nie chce, by Białoruś podzieliła ich los.

Sergiusz z Ukrainy przyszedł na protest z polską flagą biało-czerwoną. Białoruskiej nie miał pod ręką, a z żółto-niebieską ukraińską było mu głupio. Polskie barwy jednak bardzo przypominają te białoruskie.

Nie tylko zresztą one. Pan Piotr uważa, że obecna sytuacja na Białorusi przypomina mu tę z 1980 roku w Polsce, gdy powstawała "Solidarność" i tworzył się wyłom w bloku wschodnim. Na manifestację przyszedł z flagą, uważa, że tak nakazuje przyzwoitość. Chciałby, aby Aleksandr Łukaszenka skończył jak Wiktor Janukowycz na Ukrainie w 2014 roku, a zatem stracił władzę i odszedł.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem