Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem najważniejsze informacje z Poznania? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Na przełomie września i października Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin  (ZE PAK) oficjalnie poinformował, że do końca bieżącej dekady całkowicie rezygnuje z produkcji energii w źródłach węglowych. W oficjalnym komunikacie potwierdził to właściciel ZE PAK, Zygmunt Solorz.

- Chcę dać Polsce i mieszkańcom naszego kraju coś, czego nie da się wyprodukować w żadnej fabryce - czyste powietrze i środowisko – przekonuje Solorz i zapowiada, że ZE PAK będzie pierwszym w Polsce dużym wytwórcą energii, który tak szybko zrezygnuje z węgla i cały swój prąd będzie produkował ze źródeł odnawialnych.

Mieszkańcy i ekolodzy się cieszą

To przełomowa informacja dla całego regionu konińskiego, którego przemysł wciąż w dużej mierze opiera się na węglu brunatnym. Oznacza m.in., że ZE PAK rezygnuje też ze starań o nowe odkrywki, w tym np. o budzące emocje wśród mieszkańców Ościsłowo, przeciwko któremu protestowali też ekolodzy.

- Cieszymy się z takiej decyzji. To zasługa wszystkich, którzy walczą o przyrodę w tym regionie Polski – mówi Józef Drzazgowski, szef Stowarzyszenia Eko-Przyjezierze, które od kilku lat  nagłaśnia problem wysychania jezior w tym rejonie Polski. - Subregion koniński jest konsekwentnie zniszczony przez wydobycie węgla brunatnego. Wysychają jeziora, przez brak wody wydajność rolnictwa spadła o 20 proc. Każda odkrywka jest eksploatowana średnio przez dziesięć lat, a zniszczenia zostają na zawsze – zwraca uwagę Drzazgowski.

Zapowiadany przez ZE PAK termin 2030 r. nie jest przypadkowy, bo tę datę wskazuje jako odejście od węgla tzw. Porozumienie Paryskie. Władze ZE PAK zapowiadają produkcję energii z wiatru i słońca, a więc budowę na swoich terenach farm wiatrowych i fotowoltaicznych. Jedna z nich powstanie już za kilka lat na terenie wielkopolskiej gminy Brudzew.

Chcą też wykorzystać energię z biomasy oraz wytwarzać tzw. zielony wodór, m.in. przez przystosowanie kotłów węglowych w Elektrowni Konin. Jednym z priorytetów ma być też produkcja innowacyjnego miejskiego autobusu wodorowego czy zeroemisyjnych napędów wodorowych do łodzi motorowych.

Pieniądze na nowe miejsca pracy

Ale rezygnacja z odkrywek to także realny problem. Trzeba bowiem pomóc tysiącom ludzi, którzy będą musieli się przekwalifikować. Związkowcy z ZE PAK zapowiadali, że tylko rezygnacja z nowej odkrywki Ościsłowo oznacza utratę pracy aż dla 7 tys. ludzi. Trudno stwierdzić, czy to wiarygodne szacunki. Zapytaliśmy więc ZE PAK, jaka będzie przyszłość pracowników, ale na razie trafiamy na ścianę.

- Nie udzielam żadnych komentarzy – uciął pytania Maciej Łęczycki, rzecznik ZE PAK.

Tym bardziej zatem najbliższa dekada to ogromne wyzwanie. Wielkopolska ma szansę na unijną pomoc w ramach tzw. Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. To środki przeznaczone dla regionów pogórniczych, które muszą przestawić swoją gospodarkę. W przypadku Polski chodzi m.in. o region koniński, a także wałbrzyski, śląski, lubelski, łódzki i małopolski.

- Mówimy o kwocie co najmniej 3,5 mld dla Polski. Ale ostatecznie, ta suma może być większa, gdy weźmiemy pod uwagę różnego rodzaju pożyczki – mówi Maciej Sytek, pełnomocnik zarządu województwa ds. restrukturyzacji Wielkopolski Wschodniej.

Wiele wskazuje na to, że Polska będzie największym beneficjentem tego programu w Unii Europejskiej. Co jednak ważne, te pieniądze nie będą przeznaczone bezpośrednio na samą transformację, ale na przedsięwzięcia likwidujące jej negatywne skutki. Chodzi więc np. o tworzenie alternatywnych miejsc pracy, czy programy rozbudowanych szkoleń i przekwalifikowania pracowników.

Wielkopolska walczy w Brukseli

Samorząd wojewódzki przygotowuje program „Sprawiedliwa transformacja Wielkopolski Wschodniej”. Zakłada on konkretne wsparcie subregionu konińskiego, który z gospodarki kojarzonej z węglem brunatnym musi przestawić się na ekologię. Pierwsze działania podjęto już w 2018 r.

- Zaprosiliśmy wszystkich zainteresowanych do pracy w grupach roboczych. W skład czterech grup wchodzą m.in. przedstawiciele NGO-sów, związków zawodowych, samorządów, przedsiębiorców, ZE PAK-u, ale także przedstawiciele kilku ministerstw – zwraca uwagę Sytek.

Ostateczny plan sprawiedliwej transformacji powinien być gotowy do końca roku.

– On będzie kluczem do uzyskania środków z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, choć budżet Unii Europejskiej nie został jeszcze przyjęty. To wymaga też jasnej deklaracji polskiego rządu, czy zaakceptuje zeroemisyjność od 2050 roku – mówił podczas niedawnej wizyty w Koninie Marek Woźniak, marszałek woj. wielkopolskiego.

W jego ocenia bardzo ważna jest w tej sprawie współpraca rządu i samorządu. A  na razie jest z tym różnie. - Chcemy współpracować uczciwie. Zaczęliśmy różne działania i je skutecznie od długiego czasu prowadzimy w Brukseli. To nie jest tak, że program wymyślił ten rząd i on jest głównym moderatorem tych procesów. Jeśli mamy uczciwie współpracować, to musimy uznać, że obie strony są partnerami – mówił marszałek.

Tego planu nie przywiozą w „teczce”

Trzeba jedna też przyznać, że sam termin „sprawiedliwa transformacja” to dla wielu mieszkańców ciągle tylko niezrozumiałe hasło i odległe działania. Dlatego na jesień planowane są kolejne spotkania i rozmowy z mieszkańcami Wielkopolski Wschodniej. Zwłaszcza w kontekście deklaracji ZE PAK o zamknięciu odkrywek będą one miały bardzo ważne znaczenie.

- Spotykam się z zarzutami, że ciągle mówimy o sprawiedliwej transformacji, a nic się nie dzieje. Ale jest inaczej, przedstawiliśmy Komisji Europejskiej ponad 20 projektów, które pomogą nam przeprowadzić ten region przez transformację – przekonuje  Piotr Korytkowski, prezydent Konina.

Jak zwraca uwagę Maciej Sytek, jednym z ważnych pomysłów jest stworzenie Wielkopolskiej Doliny Energii (WDE). Chodzi o produkcję energii opartej na nowoczesnych zielonych technologiach. – Dlatego powstały trzy inteligentne specjalizacje dla regionu: pierwsza to produkcja energii ze słońca i wiatru, druga to pozyskanie inwestorów w szeroko pojętej elektromobilności oraz trzecia – technologie wodorowe – zwraca uwagę Sytek.

Tą drogą zamierza iść właśnie ZE PAK, a także nowi inwestorzy, którzy chcą w Wielkopolsce Wschodniej stawiać np. na farmy fotowoltaiczne czy wiatrowe na wzór wybudowanej farmy wiatrowej w Przykonie. Z kolei inwestor w Koninie rozpoczął budowę fabryki produkującej element do baterii do samochodów.

- Chcemy, aby w planie zostały ujęte interesy pracowników sektora paliwowo-energetycznego i rolników, biznesu czy samorządów. Dla każdej z tych grup sprawiedliwa transformacja znaczy co innego i należy pogodzić wszystkie, często sprzeczne interesy – podkreśla Maciej Sytek. - Wierzę, że nasz model pracy oparty na szerokich konsultacjach jest lepszy, ponieważ angażuje ludzi tu mieszkających, i uczących się, pracujących czy tworzących miejsca pracy w regionie. Dlatego to będzie nasz plan, a nie „przywieziony w teczce” – podsumowuje.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.