Kolejek do oglądania mieszkań nie ma, oferty wiszą w internecie tygodniami, zainteresowani kręcą nosem i próbują dyktować warunki. Tak wygląda teraz rynek nieruchomości na wynajem w Poznaniu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Specjaliści z biur nieruchomości przyznają, że pandemia zniechęciła najemców do podpisywania długoterminowych umów, a dodatkowo zwiększyła ich wymagania.

- Mieszkania o niższym standardzie wynajmują teraz głównie obywatele Ukrainy - zauważa Olga Błaszczyk z biura Błaszczyk Nieruchomości. Ale przyznaje też, że na rynku jest coraz więcej ofert naprawdę ciekawych. - Aż przyjemnie pokazać je klientowi.

Najem to wolność i swoboda

Marcin i Weronika mieszkają w Warszawie, ale teraz chcą coś sobie wynająć w Poznaniu. Oboje pracują zdalnie. 

Przykłady wnętrz łatwych do wynajęcia
Przykłady wnętrz łatwych do wynajęcia  Fot. z archiwum Ewy Zboralskiej

Weronika ma w Warszawie etat, ale od lata ubiegłego roku w biurze była tylko dwa razy - cała firma pracuje z domu i nic nie wskazuje, że miałoby się to rychło zmienić. Marcin z kolei to freelancer, więc jest mu wszystko jedno, skąd pracuje - potrzebuje tylko wygodnego krzesła i dobrego internetu.

Marcin i Weronika, choć oboje nieźle zarabiają, nie myślą na razie o kupowaniu mieszkania - wolą elastyczność i swobodę, poza tym nie chcą pakować się w kredyt. Oboje spędzają teraz w domu dużo czasu, więc chcą mieszkać ładnie. Uznali, że w Poznaniu, gdzie oboje studiowali, stać ich będzie na lepsze lokum.

Szukają wyremontowanego mieszkania w kamienicy, najchętniej na Jeżycach, bo wcześniej już tam mieszkali i mają sentyment. Koniecznie dwa pokoje, chętnie poddasze, bo tam zdarzają się ciekawe przestrzenie.

- Mieszkanie musi być urządzone, i to fajnie. Nie wiadomo, jak długo tam zostaniemy, a nie chcemy wozić za sobą mebli - tłumaczy Weronika. - Cena? Maksymalnie 2000 zł miesięcznie. To tyle, ile teraz płacimy w Warszawie za niezbyt atrakcyjne wnętrze i w lokalizacji, powiedzmy, drugiego wyboru.

Para ma jeszcze jedno oczekiwanie - nie chcą podpisywać umowy na dłużej, by móc w każdej chwili zrezygnować z najmu, jeśli na przykład skończy się pandemia i Weronika będzie musiała wrócić do Warszawy.

Mieszkania. Tradycja kontra rzeczywistość

- Najmujący to najczęściej młodzi ludzie, na starcie, którzy chcą się wyprowadzić od rodziców, często w nieformalnych związkach, zaczynający pracę w Poznaniu, a pochodzący na ogół z mniejszych miejscowości. Ci ludzie mają jeszcze na tyle niestabilną sytuacje, że o kupowaniu mieszkania nie myślą - mówi Olga Błaszczyk.

Dodaje, że druga grupa to ci, co pracują w Poznaniu, a na weekendy wracają do domów: - Trzecia to studenci, którzy dodatkowo pracują albo mają zajęcia w realu, a czwarta, stosunkowo niewielka, to ludzie, którzy musieli wyprowadzić się z dotychczasowego lokum, żeby np. pozbyć się jednego kredytu, a jeszcze nie mogą wprowadzić się do nowego mieszkania.

Dr Krzysztof Celka z Celka Property, zwraca uwagę, że coraz więcej młodych ludzi, często dobrze zarabiających, woli nie wiązać się z jednym miastem na dłużej: - To osoby głównie z branży IT, często pracujące na kontraktach firmowych.

Zwraca też uwagę, że zakup mieszkania z kredytu wiąże się z posiadaniem wkładu własnego, a ludzie młodzi, rozpoczynający karierę zawodową, nie mają tych kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Jeżyce
Jeżyce  Fot. Piotr Skornicki / Agencja Wyborcza.pl

Ewa Zboralska z firmy Remax Nieruchomości zauważa też, że w tej chwili banki niechętnie udzielają kredytów i wymagają wkładu własnego na poziomie 20 proc. wartości mieszkania, podczas gdy jeszcze niedawno wystarczyło mieć 10 proc. Na dodatek banki mniej chętnie pożyczają osobom prowadzącym własną działalność, zwłaszcza w branży transportowej i gastronomicznej. Najmilej widziani są kredytobiorcy zatrudnieni w budżetówce.

- W Polsce wciąż niewielu ludzi spośród tych, którzy mogą pozwolić sobie na zakup mieszkania, decyduje się na najem, bo taka jest tradycja. Najem uważany jest za wyrzucanie pieniędzy, choć na Zachodzie połowa ludzi tak mieszka - tłumaczy Zboralska. - U nas ludzie młodzi zaczęli być bardziej mobilni i nie chcą wiązać się kupowaniem mieszkania. Myślę więc, że z czasem najem z wyboru będzie bardziej popularny.

Czego szukają najemcy?

Opinie pracowników biur nieruchomości potwierdzają badania. Cały czas rośnie grupa ludzi zdecydowanych na wynajmowanie mieszkań, większość z nich żyje w największych polskich miastach i w tej grupie dominują ludzie młodzi.

W świetle badań i opinii specjalistów Bartek jest typowym najemcą. To 27-letni informatyk, który postanowił po prostu wyprowadzić się od rodziców, bo miał już dość ich dobrych rad. Chłopak nie chce przeznaczać na mieszkanie zbyt dużo pieniędzy, więc zdecydował się na pokój we wspólnym mieszkaniu za 800 zł miesięcznie. Kamienica, fajny widok i ciekawe wnętrze z odkrytą cegłą, a co najważniejsze - samo centrum miasta: ul. Półwiejska. Stąd wszędzie blisko, zwłaszcza rowerem i hulajnogą, z której Bartek ostatnio najczęściej korzysta.

Nietypową najemczynią będzie natomiast Joanna, lat 50+, która dopiero szuka mieszkania w Poznaniu. Stąd pochodzi i stąd, już na studiach, wyjechała do Niemiec. Tam nauczyła się języka i skończyła zupełnie inny kierunek niż ten, który tu zaczęła. Przez niemal całe zawodowe życie zajmowała się sprawozdaniami finansowymi firm. Ostatnio - po konflikcie z szefostwem - pracę straciła. Wolałaby już nie pracować na etacie, tylko na własną rękę. Szuka zleceń w niemieckich firmach działających w Polsce. Przy okazji będzie bliżej mamy, która - zwłaszcza w pandemii - potrzebuje wsparcia.

Joanna jest singielką. Choć wcześniej nieźle zarabiała, mieszkania w Niemczech nigdy nie kupiła. Woli najem, bo nie trzeba brać kredytu i łatwiej przenosić się z miejsca na miejsce, co zdarzyło się jej już dziewięć razy.

- Poza tym nie mam dzieci i nikomu nie muszę niczego zostawić w spadku - uzasadnia.

Winogrady, widok na Poznań
Winogrady, widok na Poznań  PIOTR SKÓRNICKI

Na razie nie chce rezygnować z mieszkania w Berlinie, nie wie też, na ile uda się zrealizować plany w Polsce. Szuka nowocześnie urządzonego mieszkania, najchętniej w kamienicy i koniecznie z miejscem do parkowania. Kilka propozycji już obejrzała, ale ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęła.

- Ceny są do zaakceptowania, ale w dwóch przypadkach warunkiem był najem na co najmniej rok, a takiej umowy na pewno nie podpiszę - wyjaśnia.

Pestka, czyli poznańskie metro

Krzysztof Celka: - Podstawowe kryteria po stronie popytu to lokalizacja i cena. Mieszkanie powinno być blisko pracy czy uczelni i w przystępnej cenie. Najemcy chcą mieć też dostęp do komunikacji miejskiej. Dodatkowo największym zainteresowaniem cieszą się lokale nowe. Takie mieszkania nie muszą długo czekać na najemcę, ale tu czynsz przeważnie jest wyższy od średniego.

Olga Błaszczyk dodaje: - Pary szukają najczęściej dwóch pokoi. Chcą mieszkać na Jeżycach, na bliskim Grunwaldzie, czyli w okolicach Wojskowej, Ułańskiej, bo Junikowo bywa już położone zbyt daleko od centrum. Poza tym Winogrady i Łazarz. Ważne jest, żeby w okolicy był tramwaj lub choćby autobus i park, w każdym razie zieleń. Przyszli najemcy zwracają też uwagę na wyposażenie mieszkań i światło, bo nikt nie lubi ponurych wnętrz. Są też tacy, którzy szukają mieszkania koniecznie poza strefą płatnego parkowania, ale od lutego takich miejsc właściwie nie będzie, bo strefa zaczyna działać również na Wildzie i Łazarzu.

Z doświadczeń Błaszczyk wynika, że najemcy nie przepadają za wielką płytą: - Dawno przestała być modna, ale mieszkania w tych budynkach wybierane są ze względu na dobrą lokalizacje i niższy czynsz. Ci, którzy mają większy budżet, wolą mieszkania nietuzinkowe, np. w kamienicach na Łazarzu. Najlepiej styl skandynawski. Bardziej majętni najemcy chcą mieć swoje miejsce parkingowe.

Dodaje, że ceny najmu są w Poznaniu mocno zróżnicowane: od 900 do 1600 zł za kawalerkę i od 1200 do 3000 zł za dwa pokoje.

Ewa Zboralska też zaobserwowała wzrost oczekiwań najmujących: - Wcześniej wynajmowało się wszystko, co tanie. Teraz najmujący lubią mieć windę, zmywarkę i rowerownię. Balkon ma znaczenie, ale nie tak duże jak przy zakupie mieszkania.

Potwierdza, że najłatwiej wynająć dwa pokoje urządzone w odcieniach szarości lub kolorach czarno-białych: - Musi być naturalnie i nowocześnie, żadnych babcinych klimatów. Czasem wystarczy jedna wizyta w Ikei, by mieszkanie zyskało na atrakcyjności.

Jeśli zaś chodzi o lokalizację, Zboralska wskazuje na Piątkowo: - Wszystko, co przy trasie PST, dobrze się wynajmuje. Pożądane są też Stare Miasto, Grunwald, Nowe Miasto i Jeżyce. Jeśli chodzi o ceny, to pandemia obniżyła je o kilka procent. Przeciętne ceny ofertowe wg NBP w III kwartale to 40 zł za m.kw., a na Starym Mieście - 47 zł. Prawdą jest jednak, że najmujący ostro dziś negocjują, czego wcześniej nie było.

Dobry czas na najem

Zdaniem specjalistów pandemia to dobry czas na szukanie mieszkania, bo wybór jest duży.

- Nie ma turystów, więc w ofercie jest wiele mieszkań przeznaczonych wcześniej na wynajem krótkoterminowy. A na rynku w ogóle jest sporo nieruchomości, bo taka inwestycja jest atrakcyjną alternatywą dla lokat bankowych. Zresztą z tego właśnie powodu mieszkania wciąż dobrze się sprzedają - opowiada Zboralska.

Poza tym z mieszkania w Poznaniu zrezygnowało wiele osób z powodu pracy zdalnej albo też dlatego, że stracili zatrudnienie i z powodów finansowych woleli wrócić do swoich rodzinnych miejscowości.

- Wśród nich jest też wielu migrantów. Dodatkowo w mieście zmniejszyła się bardzo liczba studentów. Zostali tylko ci, którzy pracują lub mają zajęcia w realu - dodaje Błaszczyk.

Nie jest to niestety równie dobry okres dla właścicieli nieruchomości, bo na najemcę trzeba czekać. Właściciele i pośrednicy inwestują więc w sesje zdjęciowe, w wyposażenie, niektórzy oferują wirtualne spacery po nieruchomościach.

- Klienci często narzekają, że nawet po podpisaniu umowy najemcy chcą obniżki ceny, bo wiedzą, że nieruchomości na wynajem jest dużo, a właścicielom zależy, by mieszkanie nie stało puste - przyznaje Zboralska.

Jednak o tym, że sytuacja na rynku najmu wcale nie jest dramatyczna, świadczy choćby obłożenie w poznańskich inwestycjach Funduszu Mieszkań na Wynajem.

- We wszystkich naszych nieruchomościach, przy ul. Czarnieckiego, ul. Saperskiej, ul. Bóżniczej poziom wynajęcia przekracza 90 proc. Na Bóżniczej do wynajęcia pozostały jedynie dwa mieszkania ze 148 oferowanych - mówi Ewa Syta z biura prasowego PFR Nieruchomości.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    "Najem uważany jest za wyrzucanie pieniędzy, choć na Zachodzie połowa ludzi tak mieszka - tłumaczy Zboralska." Popularny mit. Wcale tak nie jest.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0