Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Polacy też korzystali ze wsparcia, gdy granice naszego kraju nie były otwarte. Jestem pewien, że teraz beneficjenci będą dobrymi ambasadorami uczelni - przypomina Teofil Jesioniowski, rektor Politechniki Poznańskiej, który razem z Tomaszem Łubińskim, wicestarostą poznańskim podpisał właśnie umowę, na podstawie której studiujący na uczelni młodzi Białorusini dostaną stypendia. To pierwsza taka umowa między władzami starostwa a poznańską uczelnią wyższą. 

Tysiąc złotych miesięcznie

- Powodem wsparcia finansowego jest oczywiście sytuacja w ich rodzinnym kraju - mówi Katarzyna Wozińska-Gracz, rzeczniczka starosty poznańskiego. - Bardzo dużo osób zdecydowało się opuścić Białoruś. Sporo nie może wrócić do kraju. Mamy nadzieję, że te pieniądze pomogą tym, którzy w Poznaniu studiują.

Na Politechnice Poznańskiej studiuje obecnie 67 osób, które są obywatelami Białorusi. Stypendia otrzyma 12 z nich. - Będą otrzymywać po tysiąc złotych miesięcznie przez dziewięć miesięcy - mówi Wojciech Najda, kierownik w dziale informacji i promocji Politechniki Poznańskiej. I dodaje, że o przyznaniu pieniędzy decydować będzie średnia ocen. - A przypadku studentów I roku - lista rankingowa stworzona w ramach rekrutacji - mówi Najda.

Powiat poznański na stypendia dla Białorusinów z politechniki zabezpieczył już kwotę 108 tys. zł. I choć umowa między powiatem a tą konkretną uczelnią jest pierwszą na tej linii współpracy, poznańskie uczelnie i władze samorządowe Wielkopolski, powiatu i Poznania pomagają już studentom z Białorusi. Na podstawie umowy, podpisanej pod koniec lutego między marszałkiem Markiem Woźniakiem a Bogumiłą Kaniewska, rektorką Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, łącznie na ten cel przeznaczono około pół miliona złotych. Pomocą zostało objętych 55 studentów uniwersytetu. Natomiast jeszcze w ubiegłym roku akademickim UAM zaoferował białoruskim studentom nieodpłatne studia.

Antyrządowe i największe w historii protesty na Białorusi trwają od końca maja ubiegłego roku. Początkowo były reakcją na aresztowanie opozycyjnych kandydatów, a gdy w sierpniu władza ogłosiła pierwsze sondażowe wyniki wyborów, w których wygrać miał Łukaszenka, setki tysięcy Białorusinów wyszło na ulice. Od miesięcy nie ustają aresztowania i eliminowanie przeciwników prezydenta. Obecnie reżimowa władza przetrzymuje w więzieniach wielu młodych ludzi, których oskarża o udział w protestach lub inną formę manifestowania opozycyjnych poglądów. Białoruscy studenci są nie tylko aresztowani, ale też w zdecydowanej większości nie mają już powrotu na uczelnie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.