Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O nowej siedzibie dla Polskiego Teatru Tańca rozmawiano od kilkudziesięciu lat. Ta zasłużona dla polskiej kultury placówka przez dekady wynajmowała pomieszczenia od szkoły baletowej przy ul. Koziej. Tam odbywały się próby i tam znajdowały się "klitki" dla administracji. A w przypadku spektakli trzeba było szukać gościnnych scen w Poznaniu.

Tańczyli nawet pod urzędem

O siedzibę z prawdziwego zdarzenia długo zabiegała wieloletnia dyrektorka Ewa Wycichowska. - Mówią o nas bezdomni - powtarzała często, starając się dwie dekady temu przekonać do tej ważnej inwestycji radnych sejmiku. A gdy ci odkładali temat na później, to pod ówczesną siedzibą urzędu marszałkowskiego tancerze organizowali performance.

Oczywiście głównym problemem były pieniądze, a raczej ich brak. Dopiero możliwość dofinansowania inwestycji ze środków unijnych w ramach Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020 stworzyła nowe szanse. Rozważano kilka koncepcji lokalizacyjnych, włącznie ze Starą Rzeźnią przy ul. Garbary i Starą Gazownią na Grobli. Ale koszty takich inwestycji oraz sprawy własnościowe stanęły na przeszkodzie.

- Pukałyśmy do różnych drzwi, byłyśmy w wielu przestrzeniach. Niektóre lokalizacje były prawie już zdobyte, ale z różnych powodów odpadały. Aż wreszcie okazało się, że najciemniej jest pod latarnią... To urząd marszałkowski dysponował kamienicą przy ul. Taczaka 8 - wspomina Iwona Pasińska, od 2016 r. dyrektorka Polskiego Teatru Tańca.

Kiedyś mieściły się tu mieszkania prywatne, a także stacja pogotowia ratunkowego oraz przychodnia. Gdy ją zamykano, protestowali pacjenci, ale szybko udało się osiągnąć kompromis. Lokatorom znaleziono mieszkania zastępcze.

- W Poznaniu i w Wielkopolsce trochę tak jest, że jak rzecz nie jest pewna i wielka, a wiąże się z ryzykiem, to nie znajdzie się wielu, którzy podejmą właściwe decyzje. I tak było trochę z siedzibą dla Polskiego Teatru Tańca. Pięć lat temu wiedziałem, że zdobycie pieniędzy z WRPO to jest właściwie ostatnia szansa na tę inwestycję - dodaje Włodzimierz Mazurkiewicz, dyrektor departamentu kultury w urzędzie marszałkowskim.

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

I tak przy uliczce, która od kilku lat powoli zmienia swój wygląd, rozpoczęła się budowa nowej siedziby Polskiego Teatru Tańca. Pierwotnie jej koszt skalkulowano na ok. 11,5 mln zł. Ostatecznie pochłonęła 21 mln zł, z czego 8 mln zł to wsparcie z funduszy unijnych.

Tradycja łączy się z nowoczesnością

Polski Teatr Tańca znalazł swój dom w wyremontowanej części na podwórzu. Cztery piętra zostały zdominowane przez szkło i metal. Do sali studyjno-widowiskowej wejdzie jednocześnie 150 osób, choć na razie przez pandemię taka frekwencja nie wchodzi w grę. Będą tutaj organizowane wystawy i pokazy filmów, a docelowo uruchomiona zostanie kawiarnia. Obok sali znalazło się także miejsce na pokoje dla artystów.

Siedziba wkomponowana w śródmiejską zabudowę łączy tradycję z nowoczesnymi rozwiązaniami, jak choćby ogrzewanie podłogowe czy przestrzeń regeneracji dla tancerzy. A aktorzy będą mogli korzystać z laserów, siłowni, gabinetu rehabilitacji i specjalnych wanien. O ile sama sala znajduje się w nowej, dobudowanej części, o tyle np. pomieszczenia administracyjne są w wyremontowanej, XIX-wiecznej kamienicy. Przestrzeń wygląda tak, że nawet pracownicy administracji mogą podziwiać próby tancerzy.

- Ta przestrzeń przy ul. Taczaka czekała wiele lat na teatr - mówi architekt Jerzy Gurawski, który opracował koncepcję nowej siedziby i tak tłumaczy połączenie tradycji z nowoczesnością: - Jeśli ktoś ma trochę wrażliwości i umie odczytać stare, to wkomponowanie nowego daje ogromną frajdę. Wykorzystaliśmy starą ścianę budynku, która wychodziła na oficynę. Była byle jaka, ale okazała się wspaniałym tłem. Liczą się prostota, umiar i elegancja. I to wszystko tutaj mamy - opowiada projektant.

Wojciech Gaczek, inżynier kontraktu, dodaje: - To nie była łatwa inwestycja. Mieliśmy do czynienia z budynkiem, który był w nie najlepszym stanie technicznym. Baliśmy się nawet, że może dojść do jakichś zawaleń czy katastrof. Tym bardziej, że mieliśmy do wyburzenia dwie oficyny. Ale wszystko dobrze się skończyło - podsumowuje.

Teatr przeprowadził się tutaj w grudniu. Wtedy też zaplanowano uroczystą galę, ale z powodów pandemii została ona przeniesiona na 29 kwietnia. - Na razie ta data jest obowiązująca, choć oczywiście wszystko zależy od obowiązujących przepisów - podkreśla Anna Koczorowska z Polskiego Teatru Tańca.

Pierwszą premierą w nowej siedzibie będzie „Kurka wodna” Witkacego w reżyserii Igora Gorzkowskiego. Polski Teatr Tańca został założony przez Conrada Drzewieckiego w 1973 r. i od samego początku nie miał swojej stałej siedziby.

Centrum Szyfrów Enigma w dawnej siedzibie partii

Zaledwie kilkaset metrów od ul. Taczaka - w dawnej siedzibie Komitetu Wojewódzkiego PZPR, który ponad 30 lat temu został przejęty przez Wydział Historii UAM - przy Świętym Marcinie rośnie Centrum Szyfrów Enigma. Miejsce nie jest przypadkowe, bo to właśnie w tym gmachu nazwanym Collegium Martineum przed drugą wojną światową znajdował się oddział biura szyfrów Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Pracowali w nim m.in. Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski - matematycy z Uniwersytetu Poznańskiego, którzy złamali kod niemieckiej maszyny szyfrującej. I to właśnie ich dokonania upamiętni powstające Centrum Szyfrów Enigma.

Centrum Szyfrów EnigmaCentrum Szyfrów Enigma UMP

- To będzie nowoczesna placówka z bogatą, multimedialną ekspozycją, adresowaną do różnych grup odbiorców - mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. - Mieszkańcy Poznania i Wielkopolski odnajdą tu wątki z przeszłości miasta i regionu. Polscy i zagraniczni turyści poznają historię złamania szyfru niemieckiej Enigmy. Dzieci i młodzież odkryją związek prac kryptologów z odbywającą się współcześnie cyfrową rewolucją - wylicza Wiśniewski.

Wykonawca przeprowadził już większość robót budowlanych. Przy wejściu rozpoczęto też przygotowania do wykonania nowych schodów. W części wystawowej trwają prace wykończeniowe, które umożliwią instalację scenografii. Równolegle przygotowana jest multimedialna ekspozycja. Kierownikiem Centrum Szyfrów Enigma został Piotr Bojarski, z wykształcenia historyk, autor znanych powieści kryminalnych oraz historycznych, w przeszłości dziennikarz i redaktor "Wyborczej".

Multimedialne aplikacje i analogowe maszyny

Ekspozycja, na której zwiedzanie przewidziano ok. półtorej godziny, będzie składać się z trzech części. Pierwsza obejmie kurs szyfrów, kolejne poświęcone będą historycznym wydarzeniom związanym ze złamaniem kodu Enigmy oraz ich następstwami, które doprowadziły do rewolucji cyfrowej.

Trwają prace nad nowoczesnymi aplikacjami. Zwiedzający zmierzą się z kodami i szyframi stosowanymi na przestrzeni wieków. Wśród nich pojawią się bardziej znane, jak kod Morse'a oraz mniej popularne, jak np. cylinder Jeffersona. Oprócz rozwiązań cyfrowych znajdą się także rozwiązania analogowe oraz manualne, m.in. greckie skytale, atramenty sympatyczne służące tajnemu zapisowi i przesyłaniu informacji, stanowiska z wykorzystaniem światła UV.

Jedna z atrakcji da możliwość wysłania na wskazany adres mailowy wybranego odbiorcy własnego zdjęcia z zaszyfrowanym komunikatem oraz kluczem do jego odczytania. Nie wszystkie tajemnice, kody i szyfry zostały rozwiązane - to zagadnienie będzie prezentowało osobne stanowisko "Te zagadki czekają na Was!", a wśród nich manuskrypt Wojnicza, pismo zaginionej cywilizacji doliny Indusu czy greckiej Krety.

Tak ma wyglądać Centrum Szyfrów EnigmaTak ma wyglądać Centrum Szyfrów Enigma poznan.pl


Kluczowym elementem ekspozycji będzie prezentacja płacht Zygalskiego, bomby i cyklometru - odkryć poznańskich kryptologów wymierzonych przeciw Enigmie. Na ścianach pojawią się animacje oraz historyczna ikonografia. Będzie też "Strefa szyfrów" dla dzieci, a więc przestrzeń do zabawy i edukacji, zachęcająca najmłodszych do interakcji, rywalizacji, rozwiązywania łamigłówek. Z kolei w mediatece znajdą się materiały w formie cyfrowej - filmów, zdjęć, artykułów i wywiadów.

Centrum Szyfrów Enigma, które zostanie otwarte latem tego roku, poprowadzi wspólnie miasto Poznań i UAM. Łączny koszt to prawie 30 mln zł, z czego jedna trzecia (10 mln zł) to wsparcie z funduszy unijnych dla Wielkopolski (WRPO 2014+). Jest duża szansa, że na otwarcie uda się wypożyczyć oryginalną, niemiecką maszynę szyfrującą. To będzie nie lada gratka dla miłośników historii.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.