Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Nam tutaj puchną segregatory. Mam już cztery z napisem "Covid". Zarządzenia, regulaminy, procedury, system pracy: wszystko to trzeba było tworzyć od podstaw i bardzo szybko. Natomiast grant pozwolił nam zrealizować działania i wprowadzić zabezpieczenia, na które sami nie dysponowaliśmy budżetem, a które znacznie usprawniły naszą codzienną pracę – mówi Magdalena Popłońska-Kowalska, dyrektor OPS Dopiewo.

Dodatkowy arsenał

Dyrektor ośrodka z Dopiewa podkreśla, że najważniejsze było to, by mimo pandemii sprawnie funkcjonować. Środki z programu Stop COVID-19 pozwoliły wyposażyć ośrodek w wiele sprzętów: zainstalowano dużą stację do dezynfekcji przy wejściu, wydzielono specjalny pokój do spotkań z klientami, oczywiście w pełnym reżimie sanitarnym, w każdym pomieszczeniu pojawiły się urządzenia do dezynfekcji, jonizator i pleksi.

– Wszystko to przekładało się na wzrost poczucia bezpieczeństwa naszych klientów. Prawo dawało nam możliwość przeprowadzania wywiadów środowiskowych i kontaktów tylko przez telefon, jednak dla naszych klientów pandemia również była sytuacją trudną. Widzieliśmy, że oni też bardzo się bali i liczyli na nasze wsparcie. Wobec takiego wyzwania wszyscy stanęliśmy po raz pierwszy. Dlatego staraliśmy się przywrócić, choćby w minimalnym stopniu, poczucie normalności w codziennej pracy – opowiada Magdalena Popłońska-Kowalska.

Małgorzata Hetmańska, zastępca dyrektora OPS Dopiewo: – Warto wziąć pod uwagę, że w okresie wzmagającej się pandemii zabezpieczaliśmy świadczenia 300+, m.in. pomagając w wypełnianiu wniosków. Później rozpoczął się nowy okres zasiłkowy 500+ i mieszkańcy ponowne zwracali się do nas o pomoc. Było dla nich ważne, że również w takich sprawach mogli do nas przyjść.

Zaangażowali coacha

Środki z grantu OPS Dopiewo wykorzystał również na wsparcie coachingowe dla pracowników, którzy mają bezpośredni kontakt z klientami.

– Stwierdziłam, że trzeba mocno zadbać o zespół, ponieważ była to sytuacja kryzysowa i nagła, która zaburzała poczucie bezpieczeństwa.

Dzięki dofinansowaniu mogliśmy zorganizować 72 godziny wsparcia coachingowego. Pozwoliło ono odbudować poczucie bezpieczeństwa wśród pracowników, co wydaje mi się najważniejsze. A poza tym pozyskaliśmy dodatkowe umiejętności i nowe kompetencje – mówi Magdalena Popłońska-Kowalska.

Pracownicy mieli możliwość rozmowy o bieżących trudnościach, o swoich lękach i obawach wywołanych pandemią, o tym, jak radzić sobie z sytuacjami kryzysowymi. Elementem coachingu były też warsztaty, m.in. jak konstruować informację zwrotną oraz jak być asertywnym, np.: jak nie brać na siebie zarzutów ze strony klientów, że to OPS jest winny lockdownowi, problemom rodzinnym albo temu, że dana osoba utraciła pracę. Chyba tylko osoby skonfrontowane z takim punktem widzenia wiedzą, jak trudne bywają tego rodzaju rozmowy, zwłaszcza w warunkach silnego napięcia, czemu pandemia sprzyjała. Wszyscy pracownicy ośrodka podkreślają, że wsparcie coacha pozwoliło sprawnie radzić sobie m.in. w takich sytuacjach.

Technicznie otwarci

Gdy rozpoczęła się pandemia, OPS częściowo przeszedł na pracę zdalną. Czy udało się to zrobić szybko i bez problemów technicznych? – Jesteśmy dobrze wyposażeni w sprzęt. Każdy pracownik ma swój komputer i telefon służbowy. Do spotkań na Zoomie wydzielone zostało specjalne miejsce, odpowiednio wyposażone. Nie było problemu z łączem ani żadnych innych problemów technicznych – mówi Małgorzata Hetmańska, zastępca dyrektora OPS Dopiewo.

Jednak przede wszystkim ośrodek był otwarty na potrzeby mieszkańców, którzy korzystali z różnych form kontaktu. – Klienci naszego ośrodka to osoby nam znane, co ułatwiało kontakt. Dokumentację mogli do nas wysyłać albo telefonem, albo na maila, mogli też po prostu wrzucić ją do skrzynki podawczej – mówi Alicja Wrębel, pracownik socjalny, sekretarz gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych.

Niezależnie od pandemii, stopnia obostrzeń i ograniczeń, OPS musiał na bieżąco reagować na problemy sygnalizowane przez mieszkańców. A tych nie brakowało. Natalia Radzik, pracownik socjalny, przewodnicząca zespołu interdyscyplinarnego ds. przemocy. – Z mieszkańcami zawsze byliśmy w kontakcie telefonicznym lub poprzez platformę Zoom, można było do nas przyjść, a jeśli było to konieczne, udawaliśmy się w teren. Przez cały rok pracowaliśmy. Było to tym ważniejsze, że zaobserwowaliśmy wzrost problemów związanych z przemocą. Wszystkie procedury realizowaliśmy na bieżąco, pozostawaliśmy też w kontakcie z kuratorami i psychologami.

Pracy przybyło

Alicja Wrębel mówi: - Od rozpoczęcia pandemii wyraźnie zwiększyła się liczba osób zgłaszających się do komisji. W jej ramach mieliśmy jednak ograniczone możliwości działania, ponieważ wiele poradni czy zakładów leczenia odwykowego nie pracowało w zwykłym trybie. Jako pracownicy socjalni pozyskaliśmy jednak zespoły biegłych, poradnie i zakłady lecznictwa odwykowego, które w trakcie pandemii były otwarte i służyły pomocą. Działania profilaktyczne adresowane do mieszkańców gminy, w tym do młodzieży, realizowaliśmy w formie online, co wymagało od nas dużej elastyczności.

Jeszcze inny przykład to

moment zamknięcia szkół w 2020 r. – Nastąpiło z dnia na dzień. Jednego dnia dzieci miały możliwość zjedzenia ciepłego posiłku, drugiego dnia już nie.

Natychmiast zmieniliśmy więc formę pomocy – opowiada Anna Markiewicz, koordynator działu pomocy społecznej. – Kontaktowaliśmy się ze wszystkim rodzinami objętymi wsparciem bezpośrednio. Potrafiliśmy sprawnie zareagować na nowe potrzeby i sprostałyśmy zadaniu. Potwierdziła to kontrola NIK-u, która pojawiła się u nas w najtrudniejszym okresie pandemii. Nadmienić należy, że pracownicy socjalni kontaktowali się również z osobami objętymi kwarantanną w celu rozpoznania ich potrzeb i ewentualnego zabezpieczenia. Działanie to spotkało się z bardzo pozytywnym odzewem ze strony mieszkańców.

Dodatki z grantu

Dzięki dofinansowaniu w ramach projektu pracownicy otrzymali również dodatki do wynagrodzeń. Jakie to miało dla nich znaczenie?

Anna Szczęsna, pracownik socjalny: – Bez dodatków pracowalibyśmy z takim samym zaangażowaniem i efektywnością. Były one dla nas dodatkowym wynagrodzeniem w związku z podejmowaniem działań w zdecydowanie trudniejszych warunkach, nie tylko technicznych, ale także związanych z większym stresem. Najważniejsze było dla nas jednak poczucie bezpieczeństwa w ośrodku i zapewnienie możliwości kontaktu z mieszkańcami.

Na żadnym etapie pandemii nie było też mowy o zniechęceniu czy frustracji. – Praca socjalna to rodzaj służby. Jesteśmy tu po to, by wspierać ludzi w pokonywaniu trudności. Nawet jeśli ktoś czuł się zmęczony, to tego nie okazywał. Co więcej, zespół z własnej inicjatywy angażował się w dodatkowe działania. Np. w okresie świątecznym zorganizowaliśmy akcję pomocy dla seniorów i kilka innych inicjatyw oddolnych – mówi Małgorzata Hetmańska.

Co po pandemii

– Od początku pandemii mierzyliśmy się z sytuacjami kryzysowymi, ale coach skierował naszą uwagę również na dalszą perspektywę. Trzeba zdać sobie sprawę, że jesteśmy dopiero przed kolejnymi dużymi wyzwaniami, już postcovidowymi, które będą wybrzmiewać po pandemii, jak rozpad więzi rodzinnych lub zwiększony poziom przemocy – zauważa Magdalena Popłońska-Kowalska.

Dodaje, że ośrodek jeszcze bardziej koncentruje się na pracy socjalnej. – Uruchamiamy nowe narzędzia, w tym specjalistyczne, umożliwiające pogłębioną diagnozę indywidualną i rodzin. Wprowadzamy organizatora społeczności lokalnej. OPS to ośrodek MOCY społecznej. Nie chcemy tylko udzielać świadczeń, chcemy wyzwalać w ludziach i społecznościach potencjały i zasoby – podsumowuje dyrektor OPS Dopiewo.

STOP COVID-19. Bezpieczne systemy społeczne w Wielkopolsce

Celem projektu jest wsparcie dla podmiotów działających w obszarze pomocy i integracji społecznej oraz pieczy zastępczej w Wielkopolsce. Projekt, współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, realizuje Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w Poznaniu.

Nowy nabór wniosków w ramach projektu obecnie nie jest już prowadzony. Województwo wielkopolskie przeznaczyło dodatkowe dofinansowanie wyłącznie dla podmiotów, które do dnia 31 października 2020 roku złożyły wniosek o grant, a nie otrzymały dofinansowania ze względu na wyczerpanie puli środków finansowych i znalazły się na liście rezerwowej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.