Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

31 sierpnia ub.r., w 40. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, wielkopolska "Solidarność" rozpoczęła zbiórkę pieniędzy na pomoc mieszkańcom Białorusi. Podczas jubileuszowych obchodów w Poznaniu akcję ogłosił Jarosław Lange, szef wielkopolskich struktur związku. 

- My w Polsce doskonale rozumiemy i wiemy, a "Solidarność" w sposób szczególny, co to znaczy żyć w kraju zniewolonym. Co oznacza zatrzymanie, pobicie, areszt. Dlatego bardzo proszę wszystkich: osoby fizyczne, organizacje, instytucje o współpracę i o pomoc dla ludzi Białorusi - zachęcał wtedy przewodniczący.

Kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie

Zbiórka pieniędzy na pomoc osobom represjonowanym przez reżim Łukaszenki wystartowała na początku września. Co miesiąc na konto związku zawodowego wpływało od 12 do 15 tys. zł na ten cel. Konkretne kwoty "S" podaje na swojej stronie internetowej. Teraz pierwsza transza została przekazana na pomoc, m.in. prześladowanym dziennikarzom.

- Ale te pieniądze trafią po prostu do ludzi potrzebujących. Wszyscy wiemy, że na Białorusi sytuacja jest coraz trudniejsza. Represje nie ustają, ludzie są zamykani w aresztach, rodziny zostają bez środków do życia. Kiedyś pomagano nam. Dzisiaj my robimy, co możemy, żeby pomóc innym - tłumaczy Lange.

Przewodniczący ze względów bezpieczeństwa nie chce mówić, jaka konkretnie kwota została przekazana dla represjonowanych na Białorusi. Ale za wsparcie wielkopolskiej "S" we wzruszającym wpisie na Facebooku podziękowała Agnieszka Romaszewska, dyrektorka Biełsat TV. Ona każdego dnia angażuje się w pomoc Białorusinkom i Białorusinom. 

"Jak już całkiem jest źle, okazuje się, że zawsze wokół znajdują się jednak dobrzy ludzie. I to naprawdę człowieka podnosi na duchu.... Jak zwykle nie zawiódł A. - kolega z NZS - biznesmen. Sam zapytał, czy nie trzeba pieniędzy, a potem po prostu wyjął i dał sporą sumę. "Kiedyś mnie pomagano, teraz ja mogę pomóc" - powiedział i mam w nosie, czy popiera Tuska czy Kaczyńskiego, Trzaskowskiego czy Morawieckiego. Potem zadzwonił Przewodniczący Solidarności z Poznania, że oni mają pieniądze ze zbiórki i chętnie przekażą dla Fundacji Strefa Solidarności, bo wiedzą z dawnych lat, że w takiej sytuacji pieniądze ludziom zaangażowanym w działalność na Białorusi mogą być szczególnie potrzebne, a choć tak można pomóc. I też przywiózł pieniądze..." - napisała Romaszewska.

Cały czas zbierają pieniądze

Szef wielkopolskiej "S" podkreśla, że zbiórka pieniędzy trwa nadal i w grudniu kolejna transza zostanie przekazana Białorusinom. - Wtedy będziemy wspominać tragiczne wydarzenia 40. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. W 1981 roku mogliśmy liczyć na pomoc wielu krajów świata. Teraz to ludzie na Białorusi muszą czuć, że nie są sami i mogą liczyć na nasze wsparcie - tłumaczy Lange.

W piątkowy wieczór apel do prezydentów miast w całej Polsce, by samorządy pomagały Białorusinkom i Białorusinom, którzy uciekli do Polski przed torturami i prześladowaniami, wystosowali Franek Sterczewski, poseł KO oraz aktywistka Jana Shostak. - Chodzi np. o powołanie w miastach pełnomocnika ds. Białorusi, otwarcie hoteli interwencyjnych, gdzie nasi sąsiedzi znajdą schronienie. Potrzebne są miejsca w żłobkach i przedszkolach - wyliczał Sterczewski.

Od polskiego rządu aktywiści domagają się realnych sankcji na reżim Łukaszenki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.