Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jadą w małych busach, stłoczeni po kilkanaście, nawet kilkadziesiąt osób. To Syryjczycy, Irakijczycy, Turcy, obywatele Iranu, Afganistanu czy Jemenu. Zdarza się, że podróżują całe rodziny. Siedzą na pace dostawczaka i ryzykują życiem, by przekroczyć kolejną granicę. Na autostradzie A2 lubuska i wielkopolska policja, przy współpracy ze Strażą Graniczną codziennie zatrzymuje samochody z obcokrajowcami, którzy chcą przekroczyć granicę polsko-niemiecką.

- Skala jest znacznie większa niż w zeszłym roku, gdy zatrzymywaliśmy pojedyncze osoby. Teraz to zorganizowane grupy. Są to osoby, które wcześniej nielegalnie przekroczyły granice polsko-białoruską lub litewsko-białoruską. Póki co, skala nie jest jednak tak duża, jak to było w 2015 r. - mówi mjr SG Joanna Konieczniak, rzeczniczka prasowa komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Próby przekroczenia polsko-niemieckiej granicy

Tylko w ten weekend służby w tym rejonie zatrzymały kilka takich samochodów. Jeden z ostatnich w nocy z 24 na 25 października. Na pace busa przewożonych było 41 imigrantów - 20 mężczyzn, 6 kobiet i 15 dzieci. To 37 obywateli Iraku oraz 4 Turcji. Bus na czeskich numerach rejestracyjnych został zatrzymany na punkcie kontrolno-blokadowym w Tarnawie, na lubuskim odcinku autostrady A2.

Jak opowiada podinspektor Marcin Maludy, rzecznik prasowy policji w Gorzowie Wielkopolskim kierowcą samochodu był obywatel Ukrainy. - Policjanci zapewnili zatrzymanym pomoc medyczną. 5 osób zostało przetransportowanych do szpitala na obserwację. Funkcjonariusze skierują wniosek o tymczasowe zabezpieczenie busa, który mógł być wykorzystywany jako narzędzie służące do popełnienia przestępstwa. Policjanci zorganizowali zatrzymanym wodę, herbatę oraz jedzenie - dodaje.

Punkt blokadowo-kontrolny w Tarnawie, na lubuskim odcinku autostrady A2 został utworzony specjalnie do tego, aby zatrzymywać osoby odpowiedzialne za organizowanie nielegalnych przewozów imigrantów.

W ciągu kilku dni, od 20 do 24 października funkcjonariusze z placówek Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali 51 cudzoziemców: 11 obywateli Jemenu, 17 obywateli Iraku, 8 obywateli Somalii, 2 obywateli Syrii oraz 3 bezpaństwowców. Zatrzymano także obywatela Afganistanu, Białorusi oraz 8 obywateli Ukrainy.

- Cudzoziemcy nie posiadali przy sobie dokumentów potwierdzających legalny pobyt w Polsce, dodatkowo 42 z nich usiłowało niezgodnie z przepisami przekroczyć polsko-niemiecką granicę - informuje Joanna Konieczniak. Syryjczycy, którzy posiadali dokumenty dla cudzoziemców wydane przez niemieckie władze, zostali przekazani w ramach readmisji do Niemiec. Trzech Jemeńczyków za usiłowanie przekroczenia granic w porozumieniu z innymi osobami usłyszało zarzuty i dobrowolnie poddało się karze 2 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres 2 lat.

Codziennie są zatrzymywane nielegalne transporty obcokrajowców zmierzających w stronę NiemiecCodziennie są zatrzymywane nielegalne transporty obcokrajowców zmierzających w stronę Niemiec Straż Graniczna

- Tylko w niedzielę w niewielkiej odległości od mostu kolejowego w Świecku funkcjonariusze zatrzymali pięcioro obywateli Iraku – 22-letnią kobietę oraz 4 mężczyzn w wieku od 20 do 32 lat. Cudzoziemców, autem osobowym bocznymi drogami wiózł 26-letni obywatel Uzbekistanu. Obywatele Iraku zostali zatrzymani za nielegalny pobyt w Polsce oraz za usiłowanie przekroczenia granicy państwowej wbrew przepisom. Natomiast obywatel Uzbekistanu odpowie za pomocnictwo w nielegalnym przekroczeniu granicy. O zatrzymaniu cudzoziemców i realizowanych z ich udziałem czynnościach poinformowano ambasadę Iraku i Uzbekistanu - przekazuje Joanna Konieczniak.

Funkcjonariusze Straży Granicznej z Poznania-Ławicy zatrzymali także obywatela Afganistanu, który przebywał w Polsce nielegalnie. Kolejnych cudzoziemców 7 obywateli Ukrainy oraz Białorusina zatrzymali funkcjonariusze Straży Granicznej z Kłodzka.

19 października lubuscy policjanci zatrzymali taki przewóz w Kostrzynie nad Odrą. Busem podróżowały 34 osoby. Za kierownicą pojazdu siedział 25-letni obywatel Rumunii. - Tamte osoby także chciały nielegalnie przekroczyć granicę z Niemcami - mówi Maludy.

Również tego samego dnia w okolicach Nowego Tomyśla na autostradzie A2 ujawniono nielegalny przewóz obcokrajowców. Jadący na czeskich tablicach bus na wielkopolskim odcinku autostrady A2 nagle zjechał z drogi i przewrócił się na jezdnię. Kierował nim obywatel Ukrainy, a w środku było 17 obcokrajowców: Irakijczycy i Turcy. Część została ranna i trafiła na kilka dni do szpitala. Kierowcy postawiono zarzut spowodowania wypadku i pomocy w nielegalnym przekroczeniu granicy. 

Ryzykują życiem, by przekroczyć granicę

Rzeczniczka komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej potwierdza, że zazwyczaj te podróże odbywają się w bardzo złych warunkach. - Te osoby decydują się na to, płacą olbrzymie pieniądze przewoźnikom, którzy się z tego utrzymują. To świetnie prosperujący biznes, który wykorzystuje złą sytuację tych ludzi, uciekających ze swoich krajów - mówi.

Większość zatrzymanych obcokrajowców trafia właśnie do Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej. Co dzieje się z nimi potem?

- Jeśli sąd nie zastosowuje wobec nich konieczności przebywania w ośrodku strzeżonym, np. ze względów humanitarnych lub na ich ich zdrowia, to z uwagi na to, że mają środki, by przeżyć, są jedynie zobowiązani do codziennego stawiania się w oddziale straży granicznej. Ich paszporty zostają jednak zdeponowane w placówce SG, ponieważ muszą przebywać na terytorium Polski do czasu aż ich wydalenie z naszego kraju będzie skuteczne. Tak właśnie zadziałaliśmy w przypadku tych 17 imigrantów, którzy mieli wypadek - opowiada Joanna Konieczniak i dodaje, że w przypadku obywateli Syrii czy Afganistanu powroty do ich kraju pochodzenia są jednak w tym momencie niemożliwe.

Konieczniak przekonuje, że imigranci są informowani o noclegowniach, mają możliwość kontaktu z organizacjami pozarządowymi, oferującymi pomoc humanitarną jak Fundacja Ocalenie, Helsińska Fundacja Praw Człowieka czy Caritas. - Mogą w tym czasie złożyć wniosek o status uchodźcy, starać się o ochronę międzynarodową lub złożyć akces o powrót do kraju - przekonuje rzeczniczka.

Zatrzymanie imigrantówZatrzymanie imigrantów Straż Graniczna

Pomoc dla imigrantów to fikcja

Jednak zdaniem Daniela Witko, prawnika z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka sytuacja nie wygląda tak prosto, jak opisuje to rzeczniczka. - Ośrodki strzeżone są dziś przepełnione. Nie mamy pewności, czy Straż Graniczna ich tam umieszcza, czy wywozi 300 kilometrów z powrotem na wschodnią granicę, czego oczywiście robić nie powinna.

Dodaje, że wydanie wniosków o ochronę międzynarodową, która pozwalałyby takim osobom w miarę normalnie funkcjonować, to fikcja. - Wnioski nie są rozpatrywane, bo postępowanie jest zawieszone. Często zresztą Straż Graniczna nie rozpoczyna w ogóle tych procedur - mówi.

Witko zaznacza, że dziś żadne przepisy dotyczące zasad postępowania z nielegalnymi imigrantami nie są przestrzegane. - Kiedyś to wszystko działało - był dostęp do komputera, możliwość kontaktu z prawnikiem - dziś nie ma. Dziś nic nie działa, jak powinno. Procedury trwają długo, bo i jest bardzo dużo cudzoziemców. W ośrodkach nie ma tłumaczy. Tworzą się nowe, tymczasowe ośrodki, ale do nich nie jesteśmy dopuszczani. Nie wiemy, jakie tam są warunki. Najpewniej za kilkanaście miesięcy, a może kilka lat sądy dopiero podejmą decyzję, czy można ich zobowiązać do powrotu do kraju ich pochodzenia. Nie wiemy też, co dzieje się z osobami, które do ośrodków zamkniętych nie trafiają - przyznaje.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.