Jakie zielone przestrzenie w Poznaniu i Wielkopolsce lubicie najbardziej? Gdzie uciekacie przed miejskim zgiełkiem? Gdzie najlepiej się wam odpoczywa? Wolicie zieleń urządzoną, parkową, czy też tę dziką i nieokiełznaną? Stwórzmy razem listę najfajniejszych zielonych miejsc w mieście i regionie. A potem w głosowaniu wybierzecie to, które cenicie najbardziej
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Według GUS z 2020 roku w Polsce obecnie aż 60 proc. osób (23 mln) mieszka w miastach. Chociaż śródmieścia od lat się wyludniają, miasta rozlewają się o kolejne domy i budynku mieszkalne powstające na ich obrzeżach, czy w tzw. obwarzanku. To nadmierne rozbudowywanie i zabudowywanie przestrzeni miejskiej stoi jednak w sprzeczności z naszymi naturalnymi potrzebami. Badania naukowe od lat dowodzą bowiem, że lepiej czujemy się w przestrzeniach, gdzie otacza nas zieleń. Dlatego też bardziej świadomi mieszkańcy miast, a także ci, którzy po prostu mają taką możliwość, wybierają te lokalizacje, gdzie ta zieleń już jest, głównie na obrzeżach. Naukowcy z Uniwersytetu w Exeter (Wielka Brytania) zaobserwowali, że przeprowadzka do innej, bardziej zielonej części miasta sprawia, że ludzie doświadczają natychmiastowej poprawy samopoczucia psychicznego. Z kolei duńscy naukowcy z Uniwersytetu Aarhus, badając wpływ zieleni na zdrowie, wykazali, że dobry dostęp do terenów zielonych zmniejsza ryzyko zachorowania na choroby psychiczne nawet o 55 proc.

To ważne, gdy na co dzień oddziałuje na nas wiele negatywnych czynników związanych ze stresem, pracą, życiem codziennym. Potrzebujemy więc przestrzeni na regenerację psychiczną, ale też na poprawę zdrowia fizycznego, czy na kontakt z ludźmi i naturą. Taką możliwość dają nam tereny zielone.

- Z moich dotychczasowych badań wynikało, że najcenniejsze są duże tereny zieleni, gdzie można spędzić więcej czasu, można uprawiać jakiś sport, spotkać się ze znajomymi. Gdzie można po prostu zanurzyć się w tej naturze. Mieszkanie blisko dużych terenów zieleni najmocniej wpływało na zwiększenie jakości życia - opowiada badacz Michał Czepkiewicz, współtwórca wielu raportów na ten temat z poznańskiej firmy Heksagon.

Czepkiewicz dodaje, że doceniamy też przyrodę rozproszoną w postaci małych parków, czy skwerów, które także są dla nas ważne, ale nie wpływają aż tak bardzo na nasz komfort życia. - Po prostu dobrze dla naszego samopoczucia jest mieć blisko domu choćby najmniejszy "park kieszonkowy" i móc usiąść w nim nawet na krótką chwilę. To pokazuje, że potrzebujemy w miastach bardzo różnych terenów zielonych. Także tych urządzonych, jak i dzikich.

Supermiasta. Kiedyś Cytadela, a dziś?

W samym tylko Poznaniu mamy 49 parków, 123 zieleńce, ale także lasy w zarządzie Zakładu Lasów Poznańskich i ogródki działkowe. Do tego dochodzą wszystkie tereny zielone okalające Poznań. Gdzie najlepiej czują się mieszkańcy i gdzie wolą spędzać czas? Jak zauważają eksperci, trendy się zmieniają.

- Jeszcze 10 lat temu takimi miejscami ulubionymi, wskazywanymi przez poznaniaków była Cytadela, park Sołacki, czy park Jana Pawła II na Wildzie. Mniej było wskazań na dolinę rzeki Warty, która była dzika - opowiada Czepkiewicz.

Aneta Mikołajczyk, architektka krajobrazu i członkini Koalicji ZaZieleń zdradza nam, że sama na przestrzeni lat zmieniła myślenie o zieleni. - Dokonała się we mnie olbrzymia przemiana. Od dziecka chciałam być architektem, by porządkować świat, budować drogi. Przez przypadek trafiłam na architekturę krajobrazu. I nadal postrzegałam zieleń jako coś, co można porządkować, układać, dzielić grządkami. Nikt we mnie nie zaszczepił myśli, że ta przyroda jest jednak ważniejsza od jej porządkowania - opowiada.

Zmiana przyszła kilka lat temu wraz ze zdobytym doświadczeniem. - Poznałam też zapaleńców, którzy kochają przyrodę dziką i nieokiełznaną. Zaczęłam tę zieleń rozumieć i bardziej odczuwać. W tej chwili, gdy mam skosić własny trawnik, to jest mi bardzo ciężko. U mnie ta zmiana ewoluowała. Dziś przestałam być dekoratorem zieleni, a jej obrońcą. Staram się ochronić te wszystkie drzewa, które umierają, bo jest zbyt sucho, które nie są w stanie już dziś przetrwać kolejnych ingerencji - opowiada Mikołajczyk.

Cytadela w Poznaniu
Cytadela w Poznaniu  Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl

Życie nad rzeką

Absolutnym przewrotem w postrzeganiu zieleni była bez wątpienia pandemia koronawirusa. Uwięzieni w czterech ścianach zapragnęliśmy wyjść na zewnątrz. Z powodu zamknięcia wielu instytucji publicznych i przestrzeni handlowych jedynym rozwiązaniem stały się wycieczki w naturę. Przymusowa kwarantanna pokazała miejskie tereny zieleni w zupełnie innym świetle.

Jak wynika z badania międzynarodowego projektu Clearing House - przed pandemią 55,88 proc. mieszkańców miast europejskich odwiedzało tereny zielone częściej niż raz w tygodniu, podczas gdy w czasie pandemii liczba ta wzrosła do 79,83 proc. Także częstotliwość tych wizyt się zwiększyła. Ten trend  utrzymuje się do dziś.

- Las Tulecki , z którym sąsiaduję, zapełnił się w czasie pandemii ludźmi. Przez lata rzadko tu kogo spotykałem. Nagle zaczęły go odwiedzać całe rodziny z dziećmi, wyprowadzać tu zwierzęta na spacer. Nagle las stał się przestrzenią parkową - opowiada Władysław Polcyn, profesor Wydziału Biologii UAM.

Także większa dostępność niektórych terenów wpływa na to, że dziś cieszą się one popularnością. Z tego samego badania Clearing House wynika, że wśród głównych powodów, przez które nie korzystaliśmy z uroków przyrody był: brak czasu, zbyt duża odległość od terenów zielonych, a także kwestie bezpieczeństwa.

Dziś dużo bardziej popularne są np. tereny nadwarciańskie. Kiedyś dla wielu zbyt dzikie, by były miejscem spacerów czy przesiadywania. - Dziś dużo więcej osób spędza czas nad rzeką. Kiedyś Warta była zarośnięta, była tam tylko niewielka ścieżka dla wędkarzy. Teraz jest Wartostrada, są różne miejsca, gdzie można coś kupić, zjeść. Te inwestycje są bardziej korzystne dla mieszkańców, ale mniej korzystne z ekologicznego punktu widzenia. Dolina rzeki Warty to korytarz ekologiczny, którym przemieszczają się różne gatunki zwierząt. Dobrze przynajmniej, że ta infrastruktura jest dosyć lekka, zupełnie nie betonuje tego miejsca - mówi Michał Czepkiewicz.

Tereny nadwarciańskie
Tereny nadwarciańskie  Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl

Boimy się dzikiej przyrody

Zmienia się także myślenie o zieleni. Jak zauważają przyrodnicy, dziś coraz więcej osób rozumie znaczenie bioróżnorodności, potrzebę siania łąk kwietnych, niekoszenia trawników, niegrabienia liści i zostawiania martwego drewna, projektowania w taki sposób przestrzeni, by nie wiązało się to z wycinką drzew, krzewów. Ta dzika przyroda też nas bardziej fascynuje, przyciąga. Jest dla nas atrakcyjniejsza. 

- Dostrzegam, że bardziej doceniamy taką półdziką zieleń. Miejsca, gdzie przyroda nie jest tak bardzo przystrzyżona, uporządkowana. Coraz więcej osób docenia łąki kwietne czy pozostawione różnorodne fragmenty przyrody. Oczywiście wielu z nas, jeśli nawet nie większość, wciąż żyje przekonaniem, że uporządkowany teren jest ładniejszy. Mniej się myśli o roli przyrodniczej, związanej z miejscem rozwoju różnych roślin i owadów, małych ssaków - mówi Czepkiewicz.

Zauważa, że dla niektórych zieleń przystrzyżona jest korzystniejsza, bo czują się bezpieczniej w takim otoczeniu, a dzika może powodować uczucie, że to zaniedbany teren, może trochę niebezpieczny. Zdaniem Anety Mikołajczyk wpływ na takie postrzeganie zieleni ma także przyzwyczajenie mieszkańców do nadmiernej pielęgnacji, która miała miejsce m.in. w Poznaniu. - Przekonać ludzi do dzikiej przyrody można tylko w jeden sposób - pokazując ją. Organizowane są więc w Poznaniu spacery tematyczne, gdzie można dotknąć, powąchać, zobaczyć na własne oczy i usłyszeć tę przyrodę. One cieszą się coraz większą popularnością. To pokazuje, że ludzie potrzebują kontaktu z naturą - mówi.

Takie spacery są dziś też organizowane dla uchodźców z Ukrainy. - Nigdy nie brakuje chętnych - dodaje prof. Polcyn, który sam bierze w nich udział. - Ostatnio byliśmy w okolicach Dębiny. Takiego tłumu ludzi dawno nie widziałem - dodaje.

Las Tulecki pod Poznaniem
Las Tulecki pod Poznaniem  Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

Wycieczki krajoznawcze cieszą się powodzeniem

Z kolei Natalia Hałas z Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego zauważa, że też coraz więcej osób szuka możliwości wybrania się na wycieczkę krajoznawczą za miasto. - Widzimy na przykładzie naszych parków krajobrazowych, że turystyka w nich wręcz kwitnie. Wszyscy ruszyli do lasów, parków, korzystają z możliwości spotkania z edukatorami, przewodnikami. Chcą nawiązać kontakt z przyrodą. Zwłaszcza że zieleń pozwala najlepiej się zrelaksować - mówi.

Jej zdaniem wśród Wielkopolan następuje zmiana postrzegania zieleni. - Jesteśmy na takim etapie przejściowym. Kiedy spojrzymy na niektóre ogródki, wciąż widać tam takie uporządkowane rabatki, przystrzyżone trawniki, żywopłoty z tuj. Z drugiej strony zwracamy uwagę, że ta dzika strona przyrody, bardziej spontaniczna jest nam potrzebna w czasach kryzysu klimatycznego. Jest odpowiedzią na wyspy ciepła, walkę z suszą. A pozostawiając zieleń wysoką, ziemia nie traci tyle wody, nie trzeba jej podlewać tak często. Poza tym coraz częściej wybieramy też gatunki rodzime, które lepiej znoszą obecne warunki niż trawniki - wymienia Natalia Hałas. Podkreśla, że ważne jest ukazywać piękno spontanicznej przyrody. - Warto pozwolić na wkroczenie dzikości i zaburzenie porządku i ładu w parkach i ogrodach.

Rogalin
Rogalin  Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

Supermiasta. Tereny zielone. Gdzie najlepsze?

Dla Anety Mikołajczyk dziś park Sołacki, który dla wielu jest przykładem tego, jak park w mieście powinien wyglądać, jest już miejscem zbyt uporządkowanym. - Najbardziej lubię spacery brzegiem Warty, gdzie jest jeszcze ta dzika przyroda. Lubię też Żurawiniec, a w nim wąwóz. Strzeszyn. Ostatnio pracowałam w zupełnie dzikim parku w Przylepkach koło wielkopolskich Manieczek. Zarośnięty, ze starym drzewostanem. Wyglądał jak tajemniczy ogród - opowiada.

Władysław Polcyn jest zdania, że istotne dziś są miejsca, które tworzą sami mieszkańcy, jak Wolny Ogród Bogdanka na Sołaczu, który powstał w miejsce zlikwidowanych 13 ogródków działkowych. Teren miał zostać oddany w ręce dewelopera, ale sprzeciwili się temu sami mieszkańcy. Dziś WOMB to miejsce spotkań, ale także edukacji ekologicznej. - Niektórzy ludzie wciąż obawiają się przyrody. Nie chodzą zarośniętymi drogami, tylko wytyczonymi ścieżkami - opowiada.

Z kolei Natalia Hałas docenia tereny w swojej najbliższej okolicy. - Najbardziej odpoczywam na długim spacerze czy wycieczce rowerowej pośród łąk, lasów. Nie mogłabym więc nie wspomnieć o Lednickim Parku Krajobrazowym, z którym sąsiaduję. Są tam lasy, jeziora, jest też piękny urozmaicony krajobraz rolniczy z zadrzewieniami śródpolnymi, z wierzbami ogłowionymi, które kojarzą się z tradycyjnym krajobrazem rolniczym. Na polach są żurawie, bociany. Taki teren mam na wyciągnięcie ręki, co mnie bardzo cieszy - opowiada.

Wszystkim turystom poleca także Rogaliński Park Krajobrazowy, słynący przede wszystkim ze starych dębów szypułkowych, które majestatycznie prezentują się na tle łąk zalewowych. - Tu krajobraz jest otwarty, mamy meandrujące koryto rzeki, starorzecza, malownicze łąki - opisuje Natalia Hałas.

Supermiasta i Superregiony 2022. Moja ulubiona zielona przestrzeń

Które zielone przestrzenie w Poznaniu i w Wielkopolsce lubicie najbardziej? I dlaczego? Napiszcie: supermiasta@poznan.agora.pl Czekamy do 8 maja.

Spośród nadesłanych kandydatur wybierzemy po 12 dla Poznania i 12 dla Wielkopolski. A potem zaprosimy was do udziału w internetowym głosowaniu. Plebiscyty rozpoczną się 13 maja i potrwają do 29 maja. Wyniki ogłosimy 3 czerwca, a całą akcję Supermiasta i Suprregiony podsumujemy 14 czerwca na gali w redakcji "Gazety Wyborczej" w Warszawie.

Supermiasta 2022
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Żeby jeszcze prezydenci Poznania i szefowie jednostek miejskich to zrozumieli zamiast uprawiać beton i greenwashing. Cały tzw. Projekt Centrum to byłby dobry ale 10 lat temu, teraz powinien być dostosowany to warunków klimatycznych, a tymczasem na skrzyżowaniu św. Marcin i Niepodległości szykują nam jeszcze szerszą autostradę niż obecnie i więcej betonu!
    @AutonomiaWielkopolskaTeraz
    Skrzyżowanie Marcin/Niepodległości to nie park. Ma być przejezdne, przyjazne dla rowerów i komunikacji miejskiej i w miarę bezkolizyjne - stąd ta przebudowa. Przecież tam w godzinach szczytu jest ogromny ruch ze wszystkich stron, wszelkich możliwych pojazdów!
    już oceniałe(a)ś
    1
    5
    @ammma
    To serce dzielnicy cesarskiej i ruch samochodów powinien być tam mocno ograniczony po jednym pasie w każdą stronę!
    już oceniałe(a)ś
    5
    1
    @ammma
    ale czy musi tam być tyle betonu?
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @korona2020
    Musi. Drzewa nie mogą zasłaniać widoczności. Widziałam w Kopenhadze wiele takich rozległych, płaskich, równo wybetonowanych skrzyżowań. Miejsce na drzewa jest w alejach, wzdłuż ulic i pierzei kamienic, w podwórzach, parkach, zieleńcach, na skwerach - itd. To przecież jasne. Tamto skrzyżowanie nie musi mieć drzew, w bezpośrednim otoczeniu są bardzo zadrzewione: park przy Zamku, potem przy Operze, dalej Chopina, a także przy nowej Filharmonii. To skrzyżowanie być może będzie mieć jakąś niską zieleń, rozchodnik czy trawnik, zupełnie wystarczy.
    już oceniałe(a)ś
    0
    4
    @AutonomiaWielkopolskaTeraz
    ?To serce dzielnicy cesarskiej?

    Yyyy, sorry, jakiej dzielnicy?
    już oceniałe(a)ś
    0
    2
    @ammma
    Skoro nie wiesz co to dzielnica cesarska widać jesteś z landu, tym bardziej nie masz prawa wypowiadać się w sprawie Poznania.
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    Dla mnie tereny między Rusałką a Strzeszynkiem
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Kiedyś piękny był Park Wilsona, ale obecnie funkcjonuje raczej jako toaleta dla psów, gdzie strach wejść na trawę
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Żaden park w Poznaniu nie jest zbyt uroczy, poza tym zbyt wiele ?zabetonowanych? dzielnic mieszkaniowych z cherlawą zielenią i mało zadrzewionych ulic z wypielęgnowanymi drzewami.
    @AWL
    Marudzenie dla marudzenia. Stary, zabytkowy Park Sołacki nie jest piękny?

    Do zadrzewionych dzielnic mieszkaniowych zapraszam na Winogrady.
    już oceniałe(a)ś
    2
    2
    @AWL
    Cytadela jest piękna. !
    już oceniałe(a)ś
    3
    0