W stawach na terenie użytku ekologicznego "Traszki Ratajskie" pojawiły się duże okazy ryb oraz narybek czebaczka amurskiego, czyli jednego z najbardziej inwazyjnych gatunków w Europie. - Udało się odłowić tylko dwie larwy traszek, w porównywalnym okresie w zeszłym roku były ich setki - relacjonują naukowcy.

"Traszki Ratajskie" to wyjątkowe miejsce w przestrzeni miejskiej. Od 2011 r. stawy znajdujące się w poznańskim parku między osiedlami Lecha i Tysiąclecia są prawnie chronione jako użytek ekologiczny. Bardzo rzadko zdarza się, żeby płazy, które są bardzo wrażliwe na zanieczyszczenia, tak dobrze czuły się w bezpośrednim sąsiedztwie blokowisk. A traszki zwyczajne bardzo upodobały sobie właśnie poznańskie Rataje.

Ryby w stawach pojawiły się późną wiosną

W marcu tego roku informowaliśmy, że remont tramwajowej trasy Kórnickiej nie wpłynął negatywnie na liczebność traszek oraz pozostałych płazów rozmnażających się co roku wiosną w miejscowych stawach. Zrobiono wiele, żeby ekosystem, w którym żyją płazy, jak najmniej się zmienił, jednak szybko pojawiło się nowe zagrożenie. Do stawów ktoś wpuścił ryby. W tym gatunki inwazyjne, obce dla naszej fauny (tzw. gatunki IGO).

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Roman Imielski poleca
Czytaj teraz
Więcej
    Komentarze
    Wędkarze to najwięksi syficiele jezior. Nie dość że lądują tony kukurydzy na przynętę, to zawsze zostawia bajzel po sobie. Zawsze.
    już oceniałe(a)ś
    22
    0
    Tak się kończy pobłażanie "sportowi", polegającemu na napadaniu na inne zwierzęta dla przyjemności. Ktoś urządził sobie łowisko.
    już oceniałe(a)ś
    22
    0
    Bezmyślnie lub celowo ktoś w kilka minut wpuści ryby do stawu, a potem mnóstwo energii i pieniędzy wydane na przywrócenie stanu pierwotnego...:(
    Może kamery mogłyby pomóc w znajdowaniu takich ludzi - szkodników.
    już oceniałe(a)ś
    13
    0
    W Polsce brakuje takich organizacji jak Wildlife and Fish Service czy chociażby sędziwa Straż Ochrony Przyrody. Nie kształcimy zawodowych biologów, zaprzepaściliśmy wspaniałe tradycje polskiej ochrony przyrody. Biologia została zepchnięta na margines, co nie dziwi w kraju dotkniętym wielokrotną eksterminacją intelig
    @Sandokan
    Kontynuacja: inteligencji. Praca profesjonalnych biologów z pewnością spowolniłaby zjawiska degradacji klimatu i zaniku bioróżnorodności. Tymczasem wiara w technikę i ekonomię i brak zachęty do studiów biologicznych skutkuje nasileniem się zjawisk niekorzystnych, w tym chociażby lekceważeniem rodzimej fauny. A więc gdzie jak nie w Poznaniu, kolebce polskiej ochrony przyrody i zoologii, należałoby przywrócić właściwą rangę biologii i biologom. Wielcy prekursorzy z pewnością wspieraliby nas z drugiej strony: Paczoski, Wojterski, Rafalski, Szweykowscy, Błaszak i setki innych.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Pora odczarować "spokojnych" ludzi zwanych wędkarzami. To są chamscy i prymitywni mordercy, podobni myśliwym. Ryby mają ogromnego pecha, że nie słyszymy ich krzyku. Nie znaczy to jednak, że kaleczona i brutalnie mordowana ryba lub pozostawiona na brzegu, gdzie kona dusząc się, nie cierpi tak samo, jak cierpiałby człowiek. Jest to kolejne chore "hobby", które zagraża środowisku i zwierzętom. W mieście każdy najmniejszy nawet stawik jest obsadzony taki podpitymi i sra..cymi po krzakach"pasjonatami" uważającymi, że skoro oni tu są i łowią, to reszta ludzi ma się podporządkować i im nie przeszkadzać.
    już oceniałe(a)ś
    8
    5
    Kontynuacja: inteligencji. Praca profesjonalnych biologów z pewnością spowolniłaby zjawiska degradacji klimatu i zaniku bioróżnorodności. Tymczasem wiara w technikę i ekonomię i brak zachęty do studiów biologicznych skutkuje nasileniem się zjawisk niekorzystnych, w tym chociażby lekceważeniem rodzimej fauny. A więc gdzie jak nie w Poznaniu, kolebce polskiej ochrony przyrody i zoologii, należałoby przywrócić właściwą rangę biologii i biologom. Wielcy prekursorzy z pewnością wspieraliby nas z drugiej strony: Paczoski, Wojterski, Rafalski, Szweykowscy, Błaszak i setki innych.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Pewnie deweloperka chce sie pozbyć gatunków chronionych, żeby pobudować apartamenty.
    A wędkarze to mordercy
    już oceniałe(a)ś
    1
    1