Do pobicia doszło pod koniec ubiegłego tygodnia. Jako pierwsze poinformowało o nim "Radio Poznań". Ratownicy medyczni mają na skórze zadrapania i siniaki.
Agresja podczas badań diagnostycznych
Paweł Gawroński, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kaliszu, potwierdza, że ratownicy medyczni zostali pobici przez pacjenta, którego karetka przywiozła na Szpitalny Oddział Ratunkowy. - Początkowo pacjent był spokojny, ale podczas badań diagnostycznych zaczął zachowywać się agresywnie i poturbował czterech spośród siedmiu ratowników, którzy próbowali go uspokoić - informuje Gawroński.
Jednocześnie rzecznik podkreśla, że nie było to jedno z takich zdarzeń, "o których rozpisują się media", czyli spowodowanych przez pijanych lub naćpanych pacjentów.
- Ten pacjent nie był pod wpływem alkoholu dopalaczy, czy narkotyków, a jego zachowanie nie miało chuligańskiego charakteru - podkreśla Gawroński.
- W tym przypadku takie agresywne zachowanie było skutkiem stanu zdrowia pacjenta - akcentuje rzecznik kaliskiego szpitala.
Krewki senior
Gawroński informuje również, że pacjent, o którym mowa, to senior w wieku powyżej 70 lat. I zaznacza, że pacjent, gdy doszedł do siebie, wyraził żal z powodu tego, co się stało i przeprosił ratowników za swoje zachowanie.
Ratownicy zdecydowali jednak zgłosić sprawę na policję. - W grę wchodzi naruszenie nietykalności cielesnej. Choć do zdarzenia doszło pod koniec ubiegłego tygodnia, ratownicy na byli jeszcze na komisariacie, bo chcą pojechać wspólnie, a każdy ratownik pracuje w innych godzinach i na razie nie udało im się uzgodnić terminu, który pasowałby wszystkim - wskazuje rzecznik szpitala.
Paweł Gawroński zaznacza też, że pacjent, który stał się przyczyną zamieszania, jest nadal w szpitalu, ale został przewieziony do innej placówki.
Redagowała Marta Kaźmierska
Wszystkie komentarze
to byłoby korzystne i dla chorych i dla ratowników
wiedza o chorobach psychicznych w społeczeństwie jest ciągle znikoma, i wymaga edukacji-
Żądny !!!
Miałeś szczęście x.ju, że nie trafiłeś na mnie, ja na dyżur zawsze jeżdże w kamizeli kuloodpornej (pod kitlem ukrytej) i mam w kieszeni kose i kroje, znaczy nóż sprężynowy, kiedyś jeden x.j mnie zaczepił, bełkotał, dostał w morde z piąchy i się uśpił, tak go dostarczyłem pod noże operacyjne, od tego czasu szanuje siebie i kroje i pokrojonych dostarczam pod skalpele chirurgiczne, tam im reszte obcinają, jak sie wybudzą, sie dowiedzą co.
Nie zawsze. Na przykład brak poczytalności wyłącza możliwość ponoszenia odpowiedzialności za wykroczenie.