Już na samym starcie trzeba mieć: doświadczenie, wizję, odporność psychiczną i determinację. Dyrektorki czterech z kilkunastu instytucji kultury Samorządu Województwa Wielkopolskiego zgodnie powtarzają, że cechy dobrego menedżera są niezależne od płci.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trudności, z jakimi się mierzą, też niekoniecznie wynikają z faktu, że są kobietami. Sylwia Kucharska, dyrektorka Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej od 2015 roku, na „dzień dobry" spotkała się z nieprzyjaznym nastawieniem otoczenia, bo była „z zewnątrz". Z urodzenia wrocławianka, wcześniej pełniła funkcję dyrektora muzeum w Kępnie. „Niekiedy słyszałam wprost: nie chcemy tu Pani. Pomogła mi siła charakteru i świadomość, że muszę robić swoje."

Sylwia Kucharska
Sylwia Kucharska 

Zupełnie inaczej swój awans wspomina Justyna Kałużyńska-Markocka. Pracę w konińskim Oskardzie zaczynała, gdy dom kultury miał jeszcze w nazwie „Górniczy". Przez ponad 30 lat pracy uczestniczyła w rozwoju tego miejsca i przekształceniu w Centrum Kultury i Sztuki. Powoli pięła się w górę. „Kiedy obejmowałam stanowisko dyrektora, nie zauważyłam, by zmieniło się do mnie nastawienie koleżanek i kolegów. Znamy się w końcu od wielu lat. Większym zaskoczeniem były dla mnie zadania, które stoją przed dyrektorem: sprawy formalne, administracyjne i zarządzanie zespołem złożonym z indywidualności".

Joanna Nowak od 2013 roku jest dyrektorem Teatru im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie. Obejmując stanowisko, nie miała żadnych obaw. „Byłam przekonana, że podołam temu zadaniu. Zdobywałam doświadczenie jako asystent dyrektora w Teatrze Ludowym w Krakowie, kierownik literacki i zastępca dyrektora w Teatrze Polskim w Poznaniu oraz inspektor ds. nadzoru nad teatrami miejskimi w poznańskim Urzędzie Miasta. Mimo to w oczach środowiska teatralnego przeciwskazaniem do objęcia stanowiska dyrektora teatru był fakt, że nie jestem artystką. Zderzyłam się z przeświadczeniem, że dyrektorem powinien być reżyser lub aktor. Nieważne jakiej płci" – opowiada Joanna Nowak.

Joanna Nowak
Joanna Nowak 

Renata Borowska-Juszczyńska doświadczenie w kierowaniu instytucją kultury zdobywała m.in. jako wiceprezes Fundacji Festiwalu Teatralnego MALTA oraz dyrektor biura Towarzystwa Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego. Nim została dyrektorem Teatru Wielkiego w Poznaniu, była zastępcą dyrektora ds. artystycznych tej instytucji. Stanowisko to objęła zaraz po urlopie macierzyńskim, wiedząc, że nie może liczyć na taryfę ulgową ani od przełożonego, ani od siebie. „Wszystko robię na 100%" – wyznaje. W 2012 roku Renata Borowska-Juszczyńska została dyrektorką poznańskiej Opery. Instytucja zatrudnia 370 osób, prawie drugie tyle liczy grono współpracowników. „Mam świadomość, że w dużym stopniu składam się z napięć. Żeby je rozładować biegam, pływam, sprzątam mieszkanie, a czasami po prostu leżę na kanapie i czytam" - mówi dyrektorka.

Renata Borowska-Juszczyńska
Renata Borowska-Juszczyńska 

Uwaga: teren budowy!

„Chciałabym powiedzieć każdej kobiecie: wszystkiego się można nauczyć, niezależnie od dziedziny" – zapewnia Sylwia Kucharska, która konserwację i modernizację muzeum w Kaliszu planowała już, przystępując do konkursu na dyrektora. „Nie posiadam kompetencji budowlańca ani architekta, tak więc by prowadzić przebudowę teatru, otoczyłam się fachowcami. Zadaniem dyrektora jest właściwy dobór współpracowników"" – odpowiada krótko Joanna Nowak. „Każda branża jest zmaskulinizowana – mówi Renata Borowska-Juszczyńska. Kobiety otacza świat, którego ramy nakreślili mężczyźni. Jednocześnie dbam o artystyczny poziom teatru i odpowiadam za remont sceny. Gdy czuję, że jestem traktowana lekceważąco ze względu na płeć, wyrażam swoje zdanie. Nie stawiam sprawy na ostrzu noża, ale przypominam, że podejmowane przeze mnie decyzje mają wpływ na los instytucji i osób z nią związanych. Wymagam zaangażowania, kompetencji i profesjonalizmu". Nad rozległą przebudową czuwała też Justyna Kałużyńska-Markocka. „Zrobiłam to, bo po prostu kocham Oskard!" – wyznaje z entuzjazmem.

Dyrektor czy dyrektorka?

Sylwia Kucharska: „Jestem dyrektorką. Tak mam na pieczątce". Renata Borowska-Juszczyńska zaczęła używać rodzaju żeńskiego za namową przyjaciółki. Dla Justyny Kałużyńskiej-Markockiej temat nie jest jednoznaczny: „Język polski jest bardzo elastyczny. Dajmy sobie prawo, by używać feminatywów lub nie." Joanna Nowak: „Jestem dyrektorem, teatrologiem, kobietą-dyrektorem – czego więcej potrzeba? Powinniśmy pełnić funkcje kierownicze ze względu na kompetencje, a nie dlatego, że jesteśmy kobietami czy mężczyznami".


Martyna Nicińska, kulturaupodstaw.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.