Kilka z nich na pewno zdarzyło się wam słyszeć. Prawdopodobnie nie wszystkich posłuchaliście i dziś się niepokoicie, że – gdyby było inaczej – wasze życie byłoby lepsze. Być może powtarzacie te rady młodszym od was, którzy na studia się dopiero wybierają. Ale czy warto?

Przyjrzyjmy się dobrym radom wraz z dwojgiem młodych ludzi – Gabrielą Jelonek i Jakubem Adamczewskim. Gabriela jest absolwentką politologii oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UAM, pracuje w Parlamencie Europejskim: w międzynarodowym gronie tworzy radiowe podcasty w 24 językach. Za audycję „Erasmus Evening”, emitowaną w uniwersyteckim Radiu Meteor, otrzymała młodzieżową nagrodę Karola Wielkiego. Jakub kończy psychologię edukacji i pedagogikę. Pracował w kilku szkołach i przedszkolach, głównie za granicą. Był instruktorem ZHP, napisał książkę dla dzieci „Dobrze mi tutaj, czyli gdzie mieszka współczesny patriota”, wydaną przez UAM, nagrodzoną we Lwowie i Emiratach Arabskich. Dostawał też nagrody za nauczanie i choć formalnie nie ma jeszcze do niego uprawnień, dostaje już oferty pracy, także ze szkół społecznych i prywatnych, które mogą mu zaoferować wyższe wynagrodzenie niż publiczne placówki, a ciekawe są jego pomysłów.

Wybierz przyszłościowy kierunek

Gabriela: nie posłuchała

Jakub: nie posłuchał

Gdyby wierzyć fantastom i części naukowców, najbardziej przyszłościowy kierunek nazywałby się „Jak zostać robotem”. Ludzi już niedługo – we wszystkich zawodach – zastąpić mają automaty. W optymistycznych wizjach ludzie będą wolny czas wykorzystywać na wypoczynek, sprawiedliwie dzieląc się wypracowanym przez roboty dobrobytem. W pesymistycznych wizjach – ludzie umrą z głodu, a przy życiu pozostaną jedynie najobrotniejsi: właściciele robotów. I może jeszcze, przez jakiś czas, dentyści, bo podobno automaty jeszcze długo nie nauczą się leczenia zębów.

Gabriela dostała się na stomatologię, ale też na mikrobiologię i na politologię. Gdy wybrała tę ostatnią, rodzina nie kryła zdziwienia. Co za nierozsądny krok! O politologii mówiło się wtedy jako o fabryce bezrobotnych. Gabriela jednak od urodzenia uzależniona była od radia (cichutko grało, nawet gdy zasypiała), a jej pierwsze artykuły ukazywały się w „Kurierze Szczecińskim”, gdy była jeszcze gimnazjalistką. Wiedziała, że chce zająć się dziennikarstwem. Poszła na politologię, bo dziennikarzowi przydaje się wiedza z innej niż kierunkowa dziedziny. Ale gdy zniesiono opłaty za drugi kierunek, zaczęła dodatkowo studiować dziennikarstwo i komunikację społeczną.

Jakub jako dziecko w ramach zabawy wypisywał 30 kartkówek, sprawdzał je, a oceny wpisywał do dziennika, który kupił sobie specjalnie w tym celu. Czytał podręczniki metodyczne i jako siedmiolatek mógł dyskutować z nauczycielami o stosowanych przez nich metodach. Pochodzi z nauczycielskiej rodziny, ale większość jego bliskich – w tym rodzice – szybko zmieniła zawód. Aby nie bali się o jego przyszłość, wybrał psychologię edukacji. W psychologii sporo się jednak mówi o problemach, a Jakub zawsze wolał zwracać uwagę na radosne aspekty dzieciństwa. Czuł powołanie, by – jako nauczyciel – tę radość u dzieci rozwijać. Dlatego – podobnie jak Gabriela – gdy zniesiono opłaty, poszedł na pedagogikę. Skoro więc przyszłość tak trudno przewidzieć, może lepiej skupić się na własnej pasji i zainteresowaniach?

Jakub AdamczewskiJakub Adamczewski archiwum prywatne

Bądź konsekwentna/konsekwentny

Gabriela: posłuchała

Jakub: nie posłuchał

Są ludzie, o których mówi się: wieczni studenci. Zaczynają studia i rzucają. Czasem dotrwają do pierwszej sesji, czasem nawet nie podchodzą do egzaminów. Uchodzą za obciążenie dla systemu.

Jakub – oprócz psychologii, którą właśnie kończy i pedagogiki, którą kontynuuje – studiował też filologię czeską („Chciałem szwedzką, ale się nie dostałem. A ponieważ moja rodzinna miejscowość jest w połowie czeska, mamy czeską telewizję i radio, pomyślałem, że będzie mi łatwiej”), filologię fińską („Próbowałem”) oraz logopedię („To też nie było to”). Idealny materiał na „wiecznego studenta, z którego nic nie będzie”!

Ale pozwólmy mu się wytłumaczyć: – To jest potrzebne w życiu każdego człowieka: sprawdzić, co chce, a czego nie chce robić. Moi znajomi, którzy kończą studia po jednym roku, gryzą się, że stracili czas. A ja im odpowiadam: nieprawda! Ten rok pozwolił ci wiele doświadczyć, wiesz już, co jest dla ciebie, a co nie. Programy studiów są ogólne. Kandydat na filologię może się spodziewać, że będzie się uczył języka i kultury danego kraju, a na pierwszym roku przekonuje się, jak wiele jest przedmiotów językoznawczych. Stratą byłoby jednak, gdyby w ogóle nie spróbował – przekonuje Jakub.

Niektórzy mają tyle szczęścia, co Gabriela, która bardzo wcześnie znalazła sobie życiowy cel. Inni, tak jak Jakub, szukają. Czasem mają tak różnorodne zainteresowania, że żaden, nawet najbardziej interdyscyplinarny kierunek, nie jest w stanie ich zaspokoić. Jakub marzy jeszcze o studiowaniu archeologii i o zarządzaniu państwem – dwóch kierunkach z zupełnie innych niż dotychczasowe bajek. No i nadal chciałby zostać filologiem szwedzkim.

Ucz się języków. Potem już będzie za późno

Gabriela i Jakub: posłuchali. Ale tylko pierwszego zdania, drugim nie dali się nastraszyć

Gabriela w podstawówce uczyła się języka niemieckiego. Angielskiego zaczęła się uczyć dopiero w gimnazjum. Nauczyciele często się zmieniali, mówiła słabo, w pewnym momencie rozważała nawet, by na maturze wybrać niemiecki. Ale angielski wchodził jej łatwiej. Podszkoliła go na wolontariacie w Bułgarii.

Tańczyła turniejowo tańce latynoskie. Postanowiła nauczyć się hiszpańskiego, by na studiach wyjechać na Erasmusa do Madrytu. Udzielając korepetycji, z pomocą mamy, uzbierała na półroczny kurs. W ciągu półrocznego pobytu za granicą skoczyła o dwa poziomy.

Na studiach zaczęła jeszcze uczyć się włoskiego. Znajomość hiszpańskiego bardzo w tym pomaga.

Dobra znajomość angielskiego pozwoliła Jakubowi wyjechać podczas studiów do Irlandii. Pracował tam w szkole, do której uczęszcza wiele dzieci migrantów i uczył się pracy w wielokulturowym środowisku. Część jego uczniów przyjechała do Irlandii na tyle niedawno, że nie znała jeszcze angielskiego. W czerwcu wrócił do domu, a już w sierpniu wyjeżdżał do Finlandii – zaprocentowała znajomość podstaw fińskiego. Po pierwszym semestrze zajęć podjął już studia po szwedzku. Jednym z planów na przyszłość Jakuba jest wyjazd do pracy na Wyspy Alandzkie – fińskie terytorium zamieszkane w 90 proc. przez Szwedów. Tam przydałaby się znajomość szwedzkiego. Na szczęście na naukę języka nigdy nie jest za późno.

Pracuj już podczas studiów, to procentuje u pracodawcy

Gabriela: posłuchała

Jakub: nie posłuchał

Gabriela: – Od początku studiów dorabiałam. Jest nas troje rodzeństwa, chciałam mieć swoje grosze na rozrywki i własne wydatki, bez dodatkowego obciążania rodziców. Udzielałam korepetycji, pracowałam w kawiarni, w perfumerii. Żadnej pracy się nie boję. Już jako 16-latka zarabiałam jako konferansjerka na imprezach, balach charytatywnych. Jednocześnie zdobywałam doświadczenie w mediach. Pracowałam w studenckim Radiu Meteor, w Radiu Afera, pisałam do „Kontry”. Zrobiłam praktyki w „Wyborczej”, w TOK FM, w Jedynce i w Radiu Kołobrzeg, w Radiu ZET, PAP, Wirtualnej Polsce. W większości to były bezpłatne staże.

Na Erasmusie w Portugalii w uniwersyteckiej rozgłośni RUBI prowadziłam audycje po angielsku, w madryckim Inforadiu – po hiszpańsku. Hiszpanom podobał się mój wschodni akcent, chcieli, bym nagrywała niusy z Ukrainy. Kilka razy, na rozmowach kwalifikacyjnych, usłyszałam, że jako 27-latka mam CV, którego nie powstydziłaby się 35-latka. Raz ktoś mi powiedział, że to źle, że oni wolą sobie kogoś wychować. Nie przejmuję się.

Jakub: – Znam ludzi, którzy więcej czasu spędzają na pracy dorywczej, niż na uczeniu się. A studia to ważny czas, który trzeba poczuć. Ja postanowiłem się skupić na nauce. W tym roku udało mi się zdobyć stypendium naukowe, które pozwala na dużą samodzielność. Student naprawdę zainteresowany daną dziedziną ma sporo możliwości: może starać się o stypendia z różnych źródeł, o granty. Wynagrodzenie otrzymywałem też za pracę w szkołach. Wprawdzie do Irlandii wyjeżdżałem nie po zarobek, a po doświadczenie, ale zasadą jest tam, że jeśli student dobrze pracuje, to dostaje pensję. Wiem, że rezygnacja z dorywczej pracy i skupienie się na rozwoju naukowym to nie jest droga dla każdego, warto jednak spróbować. A jeśli już pracować, to w środowisku z możliwością rozwoju, gdzie wykształcenie, które zdobywamy, okaże się atutem.

Bądź odważna/odważny

Gabriela i Jakub: uważają, że właśnie to jest najważniejsze

Jakub: – Moje coroczne postanowienie: będę jeszcze odważniejszy niż w roku poprzednim. Po powrocie z Finlandii pisałem do różnych szkół na świecie. Byłem w Londynie, w Madrycie, gdzie uczy moja poznana w Finlandii koleżanka. W Szwecji odwiedziłem szkołę, w której nie ma ścian – dzieci same znajdują przestrzeń dla siebie. Szukam, jeżdżę, pytam. Chcę dzielić się tym, co widziałem. Przyszłym studentom radziłbym: bądźcie odważni. Szukajcie dla siebie możliwości. Pojawia się możliwość wyjazdu? Jedźcie. Ktoś proponuje napisanie artykułu? Piszcie. Udział w konferencji? Występujcie. Nie bójcie się, że nie dacie rady. Do nas, odważnych, świat należy.

Gabriela: – Czasem warto z jednej konferencji zrezygnować: jeśli mam jechać i wypaść słabo, nie ma to sensu. Lepiej poczekać i następnym razem przygotować coś ekstra. Moja pierwsza audycja nigdy nie została wyemitowana. To była zapowiedź Wielkiego Grillowania: zamiast mówić, czytałam ją z kartki. Nie dało się tego słuchać, skasowałam ją i nagrałam jeszcze raz. Działanie na siłę nie ma sensu. To, że znajomi biorą ślub zaraz po studiach, nie znaczy, że ty też musisz. Postępuj więc w zgodzie ze sobą. To też wymaga odwagi, bo często oznacza bycie poza schematem.

Tak, odwaga jest ważna. Chcę pracować w mediach i wiem, że nie będzie łatwo. Ale jeśli wyrzucą mnie drzwiami, wracam oknem. Bądźcie więc odważni, próbujcie, popełniajcie błędy. Studia właśnie od tego są.