Hasło "Wolne Miasto Poznań", które bezapelacyjnie wygrało w Poznaniu plebiscyt Supermiasta, cztery lata temu budziło więcej sprzeciwów niż zachwytów. Bo kojarzyło się z Niemcami i pancernikiem "Schleswig-Holstein".
Gdy przed tłumem poznaniaków Rafał Trzaskowski przemawiał na placu Wolności, odbierałem telefony z pytaniami: skąd się tacy wzięliście i jak to się ma do odwiecznej endeckości Poznania?
Polska w Unii Europejskiej jest od lat. Ale nasz marszałek Senatu zachwycony Łukaszenką nie był w niej prawdopodobnie ani przez chwilę. Podobnie jak niemała część jego towarzyszy prostujących się w rozmowach z dawnymi państwami bloku sowieckiego.
Polityka to prosta sprawa. Przyjaciół dobrze mieć blisko, wrogów daleko. Przyjaciel naszego przyjaciela jest naszym przyjacielem. A wróg wrogiem. Awangarda pisowska ma to za nic.
Waldemar Łazuga, Okiem stańczyka, Wydawnictwo Poznańskie 2017 r.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.