na zdjęciu nowa siedziba Księgarni i Drukarni Św. Wojciecha
By zrozumieć, w jaki sposób Kościół odzyskiwał ziemię w Poznaniu, trzeba się cofnąć do początku lat 90. Przy ministrze spraw wewnętrznych powstaje wtedy słynna Komisja Majątkowa. Ta dziwna instytucja nie jest ani sądem, ani organem administracji publicznej. Ma jednak prawo zwracać Kościołowi zagrabione majątki. Gdy to niemożliwe, przyznaje inne nieruchomości albo odszkodowania. Jej działalność przez lata nie podlega kontroli. Przestaje istnieć, gdy na jaw wychodzi szereg nadużyć: korumpowanie członków komisji, podejmowane decyzji korzystnych dla Kościoła, działanie na szkodę samorządów.
W samym Poznaniu Kościół domaga się zwrotu 29 nieruchomości - pozytywnie zostaje rozpatrzonych 14 wniosków.
Kościół chce odzyskać m.in. kamienicę przy ul. Podgórnej. Nie dostaje jej, bo mieszkają w niej ludzie. Jako rekompensatę komisja przekazuje późnobarokowy pałac z folwarkiem na Morasku, gdzie działał PGR.
Wśród zwróconych nieruchomości jest m.in. szpital przy ul. Łąkowej, w którym Uniwersytet Medyczny prowadzi klinikę onkologii. Budynek wraca do sióstr elżbietanek, które użyczają go uczelni do 2017 r. Klinika wyprowadza się jednak szybciej.
Siostrom szarytkom komisja zwraca szpital kliniczny przy ul. Długiej. Siostry nadal bezpłatnie udostępniają budynek szpitalowi. Porozumienie obowiązuje do 2017 r.
Dzięki komisji archidiecezja odzyskuje dworek przy ul. Posadzego. W trzech przypadkach miasto przekazuje działki zamienne (m.in. za kościelną ziemię na Św. Marcinie), wypłaca też pół miliona złotych siostrom urszulankom za trzy hektary ziemi na Krzesinach.
Komisja - przynajmniej w przypadku Poznania - unika podejmowania kontrowersyjnych decyzji. Części wniosków nie rozpatruje, część po prostu odrzuca. Przekonuje się o tym Drukarnia i Księgarnia św. Wojciecha, kościelna spółka znana z wydawania "Przewodnika Katolickiego". Już w 1991 r. chce przejąć budynki przy al. Marcinkowskiego, ul. Jackowskiego, Wawrzyniaka, Fabrycznej i Madalińskiego. Ale komisja się nie zgadza. Powody nie są znane.
Z raportu opublikowanego przez prezydenta dowiadujemy się, że kościelna spółka do dzisiaj walczy o odzyskanie tych nieruchomości. Korzysta głównie z trybu administracyjnego, składając wnioski o stwierdzenie, że decyzje wywłaszczeniowe są nieważne. By wygrać taką sprawę, trzeba udowodnić, że komunistyczne władze wydały decyzje z naruszeniem prawa albo np. działki wywłaszczono na cel publiczny, którego potem nie zrealizowano.
W raporcie czytamy, że w przypadku budynków przy al. Marcinkowskiego, ul. Jackowskiego i Wawrzyniaka minister gospodarki odmówił stwierdzenia, że decyzje wywłaszczeniowe są nieważne. Drukarnia i Księgarnia św. Wojciecha się z tym nie zgadza - sprawa dotarła do Naczelnego Sądu Administracyjnego i czeka na rozstrzygnięcie. Pół roku temu minister infrastruktury stwierdził natomiast, że działkę przy ul. Madalińskiego i Fabrycznej odebrano kościelnej spółce z naruszeniem prawa. To pierwszy krok, by do niej wróciła. Na razie miasto wystąpiło do ministra, by ponownie zbadał sprawę.
Wszystkie komentarze