Lech Poznań piorunująco zaczął mecz z Zagłębiem Lubin. I chociaż później goście kilka razy zagrozili bramce Kolejorza, ostatecznie poznaniacy wygrali 2:0.

Meczem z Zagłębiem Lubin Lech Poznań rozpoczynał pościg za liderem tabeli PKO Ekstraklasy – Śląskiem Wrocław. W końcu celem trenera Mariusza Rumaka po powrocie na ławkę trenerską Kolejorza jest w tym sezonie dublet. Cel największy z możliwych w polskiej piłce, ale dla 46-letniego szkoleniowca niespodziewana ponowna szansa w Lechu Poznań może być ostatnią przepustką do wskoczenia na krzesełko trenerskiej karuzeli w ekstraklasie. Dlatego mierzy wysoko.

Jednak od samego początku problemów mu nie brakuje. Z różnych powodów w meczu z Zagłębiem nie mógł skorzystać z Kristoffera Velde (nadmiar żółtych kartek), Alego Gholizadeha (jeszcze nie wrócił do klubu po Pucharze Azji) i Mikaela Ishaka (nieustający ból żeber po starciu w jednym z tureckich sparingów). Jak się okazało, w dniu meczu do tej listy doszli Miha Blažič i Afonso Sousa. Pierwszego wyeliminował drobny uraz, drugiego – przeziębienie. Szczególnie pechowa była nieobecność Portugalczyka, bo u Mariusza Rumaka miał on w końcu odżyć i dostać prawdziwą szansę.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Roman Imielski poleca
Czytaj teraz
Więcej
    Komentarze