Po zaledwie dwóch tygodniach podrożały przejazdy z Uberem. Firma chce zachęcić do współpracy więcej kierowców. Poznańscy taksówkarze twierdzą, że na razie nie ma mowy o ucieczce klientów.
Uber, konkurencja dla taksówek, która sama siebie określa jako usługa "prywatnych kierowców", zaczął działać w Poznaniu w czwartek rano. Przez cztery pierwsze dni poznaniacy jeździli Uberem za darmo (promocja obejmowała pięć kursów do 50 zł, ale o droższe w obrębie naszego miasta dość trudno), jeździły też cztery osoby z naszej redakcji. Oto, jakie są nasze doświadczenia z aplikacją Uber w Poznaniu w wieku niemowlęcym, a jednocześnie w okresie promocyjnym.
Przeciwko Uberowi protestują już taksówkarze we Francji i Niemczech. Kontrowersyjna firma weszła do Poznania. Działa tu od czwartkowego poranka. Aplikacja Uber kojarzy ze sobą kierowców prywatnych samochodów i pasażerów. W działaniu przypomina nieco korporacje taksówkowe. Za pomocą aplikacji w smartfonie można zamówić kurs na terenie siedmiu polskich miast - Warszawy, Krakowa, Gdańska, Gdyni, Sopotu, Poznania i Wrocławia. Nieoficjalnie dowiadujemy się, że do niedzieli po Poznaniu będzie jeździło 10 kierowców - wcześniej jeżdżących w Warszawie i w Krakowie. Ale ich liczba szybko ma wzrosnąć do kilkuset. Również do niedzieli, za pięć pierwszych przejazdów w Poznaniu do 50 zł nie trzeba płacić.
Uber, kontrowersyjna konkurencja dla taksówek, zaczął działać w Poznaniu i Wrocławiu - informuje serwis fly4free. Uber to przewozy zapewniane przez prywatnych kierowców, zamawiane przez aplikację mobilną i rozliczane bezgotówkowo.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.