Sylwia odeszła w szpitalu w Puszczykowie. W swoich pracach zachwycała kolorami. I choć sama była osobą z niepełnosprawnościami, pomagała innym.

– Odpoczywam przy tym. Mam zakaz się denerwować, bo jestem chora. Ale jeżdżę na warsztaty zajęciowe w Konarzewie, gdzie też malujemy, trochę w kuchni robimy. Teraz zaczynamy robić małe choinki na Boże Narodzenie. Jednak najbardziej lubię malować w pracowni u pani Lucyny – mówiła "Wyborczej" Sylwia Taciak w grudniu 2017 roku.

Pani Lucyna Smok odeszła dwa lata temu. Sylwia jej śmierć bardzo przeżyła. Ale malowała dalej. Miała mnóstwo zamówień. Jej prace to ikony świętych oraz kompozycje miast. Ostatnią był święty Homobonus. Zamówiła go pani Danuta Płygawko, dr historii i emerytowana już wykładowczyni Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. O Sylwii i jej pracach dowiedziała się z tekstu "Wyborczej".

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Agata Żelazowska
Czytaj teraz
Więcej
    Komentarze